Nierządem Polska stoi

Nierządem, powiedział ktoś dawno, Polska stoi; Gdyby dziś pojźrał z grobu po ojczyźnie swojej, Zawołałby co garła: Wracam znowu, skądem, Żebym tak srogim z Polską nie ginął nierządem! Co rok to nowe prawa i konstytucyje, Ale właśnie w tej wadze… Czytaj dalej →

Periody – Period osiemnasty

Pisać czy płakać będę, czy oboje razem,Nieznośnego frasunku zmieszany obrazem?Płakać oko, a serce wielkość mojej szkodyPisać każe: nie masz łez z inkaustem zgody.Piszę przecie i płaczę, a co większa, śpiewam:I rymy, i litery gorzkim płaczem zlewam.Gra Samson nieszczęśliwy, choć mu… Czytaj dalej →

Pospolite ruszenie

Dano znać do obozu od placowej straży, że nieprzyjaciel nocą na imprezę waży, że Kozacy strzelają gęsto z samopałów, Toż rotmistrz: „Dobosz, obudź Ichmości do wałów! Niechaj każdy przy swoim zbrojno stawa koszu, Ni – mijajże żadnego namiotu, doboszu!” A… Czytaj dalej →

Rozwiązła miotła

Póki każdy z osobna leży z brzozy rzniętem Dla złych ludzi karania, pręt zowiemy prętem, Ale skoro ich w kupę kilkadziesiąt złoży, Aż miotła, która z śmieci cały dom chędoży. Jednak, jeżeli znowu rozsypie się drobno, Traci przezwisko miotły każdy… Czytaj dalej →

Transakcja wojny chocimskiej

Wprzód niźli Sarmackiego Marsa krwawe dziejePotomnym wiekom Muza na papier wyleje,Niż durnego Turczyna propozyt szkaradnyPisać pocznę w pamiętne Polakom przykłady,Który z niemi zuchwale mir zrzuciwszy stary,Chciał ich przykryć haraczem z Węgry i Bułgary; –Boże! Którego nieba, ziemie, morza chwalą,Co tak… Czytaj dalej →

eto albo nie pozwalam

Powiedziałem ci nieraz, miły bracie, że to Po polsku: nie pozwalam, po łacinie: veto. Wiem. Niechże wedle sensu swego kto przekłada, To będzie z łacińskiego: vae, po polsku: biada. Jakobyś rzekł: biada to, gdy zły nie pozwala Na dobre i… Czytaj dalej →

Wojna chocimska

Wszyscy oczy i serca na jednego zgodnieobrócą Chodkiewicza; tak się zda, że młodnie;że dzieła nieśmiertelne, których mu nie szczędząpóźne wieki, siwy włos ze skroni mu pędzą;Mars z oczu, powaga mu sama bije z twarzy,tak się w nim wielkość męstwa i… Czytaj dalej →

Z równymi najlepsza sprawa, chroń się możniejszego

Jako ścisłej przyjaźni, tak z możniejszym zwady Uboższemu nie życzę, bo oni sąsiady Od potrzeby chowają: je tym od sług dzielę, Że słudzy stoją, ci z nim siadają w niedzielę, Bo ich z kościoła prosi na swój obiad z sobą.… Czytaj dalej →

Zbytki polskie

O czymże Polska myśli i we dnie, i w nocy? Żeby sześć zaprzęgano koni do karocy; Żeby srebrem pachołków od głowy do stopy, Sługi odziać koralem, burkatelą stropy; Żeby na paniej perły albo dyjamenty, A po służbach złociste świeciły się… Czytaj dalej →