Czyż dla ziemskiego tutaj wojownika…

Czyż dla ziemskiego tutaj wojownika Walka jest wieczną — czyliż dni człowieka Nie są na ziemi jak dni najemnika?… A jako sługa odpoczynku czeka, A robotnik czeka swej zapłaty, Tak mnie miesiące, co przynoszą straty, Dałeś o Boże… i stroskane… Czytaj dalej

Do matki

W ciemnościach postać mi stoi matczyna, Niby idąca ku tęczowej bramie — Jej odwrócona twarz patrzy przez ramię, I w oczach widać, że patrzy na syna. . . . . . . . . . . . . . .

Jak dawniej — oto stoję na ruinach…

Jak dawniej — oto stoję na ruinach Dawnego miasta… zorze wschodzą ranne, Ptaszęta małe spiewają w leszczynach, Niebiosa blade — przejrzyste — jak szklanne. Kilka łabędzich chmur na wschodzie świeci I czerwienieje… i zognia się zorzy Wróżąc — skąd słońce… Czytaj dalej

Mój Adamito — widzisz, jak to trudne…

Mój Adamito — widzisz jakie to trudne Uprawiać cnoty pustynie odludne, Jaki pot wielki z człowieka się leje, Gdy o ideał stoi lub idee. Dawniej ci ręce jezuitów plotły Wianeczki i te spiącemu wkładali, Leciałeś jako komeciane miotły, Sił nie… Czytaj dalej

Ojciec zadżumionych

Wstęp Od autora Dla objaśnienia następnego poematu potrzeba mi nieodbicie powiedzieć kilka słów o kwarantannie na pustyni między Egiptem a Palestyną, blisko miasteczka El-Arish. Wymysłem to jest dziwnym Mohameda Ali, że między dwoma swoimi państwami naznaczył myślą na błędnym piasku… Czytaj dalej

Pośród niesnasków Pan Bóg uderza…

Pośród niesnasków Pan Bóg uderza W ogromny dzwon. Dla Słowiańskiego oto Papieża Otwarty tron. Ten przed mieczami tak nie uciecze Jako ten Włoch, On śmiało, jak Bóg, pójdzie na miecze, Świat mu — to proch! Twarz jego, słońcem rozpromieniona, Lampą… Czytaj dalej

Sonet

Już północ — cień ponury pół świata okrywa, A jeszcze serce zmysłom spoczynku nie daje, Myśl za minionym szczęściem gonić nie przestaje, Westchnienie po westchnieniu z piersi się wyrywa. A choć znużone ciało we śnie odpoczywa, To myśl znów ulatuje… Czytaj dalej

Z listu do księgarza

Jeszcze chodzą przed oczyma Róże, palmy, wieże, gmachy, Kair, Teby, Tyr, Solima, Mój Eustachy. Jeszcze głowa diabła warta, Jeszcze morskie czuję strachy, Wycia hyjen, lwa, lamparta, Mój Eustachy. Jeszcze długo spocząć trzeba, Nim przywyknę widzieć dachy Zamiast płócien, palm i… Czytaj dalej

Anhelli – Rozdział XIV

Około więc onego czasu, gdy ziemia zaczyna się od słońca odwracać i zasypia w ciemnościach.Zawołał Jehowa dwa odwieczne Cherubiny przed tron Swój, i rzekł: Idźcie na równinę Syberyi.A patrząc w światło Boże, zrozumieli Aniołowie, jaka była wola Pana, i zeszli… Czytaj dalej