Święty Boże, święty mocny

O niezgłębione, nieobjęte moce! Skrzydłami trzepocę jak ptak ten nocny, któremu okiem kazano skrwawionem patrzeć w blask słońca… Święty Boże! Święty Mocny! Święty a Nieśmiertelny!… A moje skrzydła plami krew, która cieknie bez końca. z mojego serca… A oko moje… Czytaj dalej

Księga ubogich – XVI

Przynoszę ci kilka pieśni Na nutę nie wyszukaną, W górach je naszych zebrałem, Przy stawach, pod skalną ścianą. Przy stawach, pod skalną ścianą, Na tej spadzistej przełęczy, Gdzie śnieg się jeszcze w tej porze Błagalnie ku niebu wdzięczy. Błagalnie się… Czytaj dalej

Księga ubogich – XXXII

Gdzie znaleźć spokój, gdzie duszę Ukoić nieukojoną? Modrzewie straciły swą zieleń, Złotem kosztownym płoną! U wierzb podnóża, przy drodze, Powiędłych liści gromada — Z koron, drzemiących w słońcu, Jeden za drugim pada. Z tak słodką opada ciszą, Tak się odrywać… Czytaj dalej

Ballada o bohaterskim koniu

Panie i Panowie! Oto koń, na którym sir Raleigh Haywards zwycięskim dowodził pułkiem przeciwko zbuntowanemu chłopstwu w Transwalu. Żołnierze Jej Królewskiej Mości guziki mają błyszczące. Jadał cukier z ręki generałowej, szczególną obdarzającej łaską jego pana, a słynna z piękności miss… Czytaj dalej

Księga ubogich – I

Witajcie, kochane góry, O witaj, droga ma rzeko! I oto znów jestem z wami, A byłem tak daleko! Dzielili mnie od was ludzie, Wrzaskliwy rozgwar miasta I owa śmieszna cierpliwość, Co z wyrzeczenia wyrasta. Oddalne to są przestrzenie, Pustkowia, bezpłodne… Czytaj dalej

Księga ubogich – XVII

Przynoszę ci kilka pieśni, Umiłowanie ty moje — W góry poszedłem po nie, Między siklawy, nad zdroje. Między siklawy, nad zdroje, Na turni strome urwiska, Gdzie w otchłań omglonych żlebów Ścieżka się wije śliska. Ścieżka się wije śliska, Stacza się,… Czytaj dalej

Księga ubogich – XXXIII

Chodzący w ten czas jesienny Po ściernisk zżółkłej pustyni, Miewam niekiedy wrażenie, Iż pustka w mej duszy się czyni. Może to złuda upiorna, Co innych już nie zadziwia, Zrodzona z widm drzew nadrzecznych, Z ich powiędłego liściwia? Może to koszmar… Czytaj dalej

Ballada o słoneczniku

Stary, oślepły słonecznikSam jeden mi jeszcze pozostałZ wszystkich mych kwiatów-przyjaciółW tym zachwaszczonym ogródku;Słyszałem ci nieraz w nocy,Jak wichr bez miary go chłostał,Nie mogłem mu żadnej dać ulgi,Chyba pociechę smutku —Lepiej się puścić w tan… Upiłem się kiedyś wieczór —Wino zbawienną… Czytaj dalej

Księga ubogich – II

Tą samą chodzę drogą, Ścieżkami tymi samemi, Lata mnie spędzić nie mogą Z mej udeptanej ziemi. Upór mój budzi zdumienie Nawykłych do przemian oczu, Lecz ja się wałęsać nie lenię Po jednostajnym roztoczu. Tą percią idący, tym skrajem Smreczynowego lasu,… Czytaj dalej

Księga ubogich – XVIII

Przynoszę ci kilka pieśni, W cichym je składam pokłonie — Proste i szare jak głazy: W góry poszedłem po nie. W góry poszedłem po nie, Gdzie wierchy gubią się w niebie, Jak serce ulatujące, Kiedy przeczuwa ciebie. Kiedy przeczuwa ciebie,… Czytaj dalej