Dusiołek

Szedł po świecie Bajdała,Co go wiosna zagrzała —Oprócz siebie — wiódł szkapę, oprócz szkapy — wołu,Tyleż tędy, co wszędy, szedł z nimi pospołu. Zachciało się BajdalePrzespać upał w upale,Wypatrzył zezem ściółkę ze mchu popod lasem,Czy dogodna dla karku — spróbował… Czytaj dalej

Mrok na schodach

Mrok na schodach. Pustka w domuNie pomoże nikt nikomu.Ślady twoje śnieg zaprószył,Żal się w śniegu zawieruszył. Trzeba teraz w śnieg uwierzyćI tym śniegiem się ośnieżyć –I ocienić się tym cieniemI pomilczeć tym milczeniem.

Stodoła

Tyś całował dziewczynę, lecz kto biel jej ciałaPoróżowił na wargach, by cię całowała? Tyś topolom na drogę cień rzucać pozwolił,Ale kto je tak bardzo w niebie roztopolił? Tyś pociosał stodołę w cztery dni bez mała,Ale kto ją stodolił, by —… Czytaj dalej

Wieczorem

Mrok się gęstwi po sadzie, ziemny powiał chłód,Zda się, iż dal zbłąkana podchodzi do wrót …Wiatr się zsuną ze strzechy na gałęzie drzew, –Czy on we mnie tak śpiewa? Widzę poprzez śpiew,Jak księżyc wschodzi nad borem! W podwórzu, dokąd zajrzał… Czytaj dalej

Przygody Sindbada Żeglarza – Przygoda szósta

Zmęczony trudami podróży z radością wstąpiłem w znajome progi rodzinnego pałacu. Przede wszystkim postanowiłem przeprosić wuja Tarabuka za to, żem się z nim nie pożegnał przed wyruszeniem w ostatnią, zgoła niespodzianą i nie zamierzoną przeze mnie podróż. Wyznam, iż stęskniłem… Czytaj dalej

Dusza w niebiosach

Przybyła dusza na klęczkach do nieba w Bożą obczyznę.Nie chciała patrzeć na gwiazdy i na wieczności pierwszyznę. Nie chciała ulec weselu ni nowym zajaśnieć obliczem.Ani wspominać nikogo, ani zapomnieć o niczem. I rozpuściła warkocze, i pomyślała w błękicie.Że w niekochanych… Czytaj dalej

Nad ranem

Śpisz jeszcze… Na twych rzęsach – skra drobna poranku.Strachy śnią się twej dłoni – bo i drga, i pała.Oddychaj tak – bez końca. Czaruj – bez ustanku.Kocham oddech twej piersi, ruch śpiącego ciała. Ileż lat już minęło od pierwszej pieszczoty?Ile… Czytaj dalej

Szewczyk

W mgłach daleczeje sierp księżyca,Zatkwiony ostrzem w czub komina,Latarnia się na palcach wspinaW mrok, gdzie już kończy się ulica.Obłędny szewczyk — kuternogaSzyje, wpatrzony w zmór odmęty,Buty na miarę stopy Boga,Co mu na imię — Nieobjęty! Błogosławiony trud,Z którego twórczej mocyPowstaje… Czytaj dalej

Wieczór

Słońce, zachodząc, wlecze wzdłuż po łąceWielki cień chmury, ciągnąc go na wzgórza,Zetknięte z niebem, co życie, gasnącePod barw przymusem, — w głąb marzeń przedłuża,Aby dowidzieć po przez dale pusteJedyną wokół purpurową chustęDziewczyny, która swych dłoni oplotemKolana zgodnie wgarnęła pod brodęI,… Czytaj dalej

Przygody Sindbada Żeglarza – Przygoda siódma

Wróciłem do Bagdadu nie bez przykrego poczucia samotności. Zazwyczaj widok wuja Tarabuka po długiej niebytności w domu sprawiał mi przyjemność. Od czasu jednak gdy wuj Tarabuk odmienił swą postać pod wpływem i namową Chińczyka, nie mogłem już na jego widok… Czytaj dalej