Na słup kamienny

Jest coś na świecie (kto chce pilno wejźrzeć w rzeczy), Z czego się dowcip wypleść nie może człowieczy. Co rozumowi barzej, proszę cię, przystało, Jeno żeby się złym źle, dobrym dobrze działo? W czym tak częsta omyłka, że ten to… Czytaj dalej →

Nagrobek Annie

Za twoję dobrą wolą, którąś w domu swoim Zawżdy okazowała, Anno, gościom twoim, Za dobrą myśl i one ućciwe biesiady Godna byś przetrwać była trzystoletnie dziady. Ale nam tych rozkoszy sroga śmierć zaźrzała, A ciebie prawie z naszych rąk nagle… Czytaj dalej →

Niedźwiadek

Niedźwiadkowi na piersi; z rąk na obie stronieWęża zbywa; część bywa prawa przy ogonie,Ale gdzie z lewej ręki wzgórę się wydziera,Aż o Wieniec okrągły żędłem się opiera.

O drugim

Co się wam widzi ten drugi? „Księże, nie bądź ze mszą długi!” „Ba, to łacno odniesiecie, Nie będzie jej, jesli chcecie.”

Satyr albo dziki mąż

Przedmowa Panie mój (to nawiętszy tytuł u swobodnych),Nie mogę mieć na ten czas darów tobie godnych.Ale jako nie zawżdy wołem złotorogim,Czasem Boga błagamy kadzidłem ubogim,Tym przykładem racz i ty maję tę kwapionąPracą za wdzięczne przyjąć, a swą przyrodzonąLudzkość okazać przeciw… Czytaj dalej →

Dies irae

Trąba dziwny dźwięk rozsieje, ogień skrzepnie, blask ściemnieje, w proch powrócą światów dzieje. Z drzew wieczności spadną liście na Sędziego straszne przyjście, by świadectwo dać Psalmiście… A ty, psalmisto Pański, nastrój harfę swoją już na ostatni ton! Grzech krwią czarną… Czytaj dalej →

Księga ubogich – IV

O dolce far niente!… O dolce far niente! O wczasy! O spoczywania! Powiew na niebie obłoki rozgania Brzemieniem deszczu wzdęte. Ruszył się liść na drzewie, Boży go oddech potrąca – W ślad za nim piersi tych liści tysiąca W głośnym… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XX

Przynoszę ci kilka pieśni — Podarek może-ć i miły: Kolebka ich w głazie ciosana, W górach się one zrodziły. W górach się one zrodziły, Tam, gdzie dwie limby pod strażą Odwiecznych, kamiennych złomisk Tulą się k’sobie i marzą. Tulą się… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XXXVI

Chciałbym otwierać dziś serce, Jak wiosennego rana Otwiera bramy kościoła Ręka zakrystiana. Chciałbym, ażeby promienie Rozbudzonego świata Wpływały w tę moją świątnicę, Jak rzeka, co w morze ulata. Jaśniej od słońc najjaśniejszych, Od rzek najwspanialszych rozrzutniej Niechże mi płyną do… Czytaj dalej →