Pieśń – Szarzyński

Zaprzęż nie tygry, nie lwice, Cyprydo,W złoty wóz: parę białych niech KupidoGołębi lecem jedwabnym pożenię Przez chmurne cienie. Opuść na chwilę Ankon ulubionyI Cypr wesoły, tobie poświęcony,Spuść się nad Wisłę, obacz naszej ziemie Tak śliczne plemię Pięknych przymiotów i wdzięcznej… Czytaj dalej

Komediantka

I Bukowiec, stacja kolei dąbrowskiej, leży w przepysznym miejscu!… Wycięto krętą linię pomiędzy wzgórzami, okrytymi bukiem i sosną, i w punkcie najrówniejszym, pomiędzy olbrzymią górą, sterczącą nad lasami nagimi łysinami skał zwietrzałych, a długą i wąską dolinką, pełną wód i… Czytaj dalej

Chłopi – Jesień – Rozdział XII

Już na samym świtaniu Witek, umęczony zabawą i wyganiany przez Jagustynkę, pobiegł do chałupy. Wieś spała jeszcze na dnie mroków, co słały się nisko nad ziemią grubym, rzednącym zwałem, staw leżał martwy, przygnieciony mroczną gęstwą drzew obrzeźnych i tak utopiony… Czytaj dalej

Chłopi – Wiosna – Rozdział III

– Józia, rozpal na kominie i co jest garnków, zbierz, nalej wodą i przystaw do ognia, ja polecę do Żyda po przyprawy. – A śpieszcie, bo Jambroża ino patrzeć. – Nie bój się, równo z dniem nie przykusztyka, kościół musi… Czytaj dalej

Chłopi – Zima – Rozdział VII

We Trzy Króle, które jakoś tego roku wypadały w poniedziałek, jeszcze przed skończeniem nieszporów, bo słychać było grania i przyśpiewy w kościele, a już naród z wolna ciągnął do karczmy, że to pierwszy raz po adwencie i Godach miała być… Czytaj dalej

Ziemia obiecana – Tom pierwszy – Rozdział VIII

– Przyjadę w tej chwili. Do widzenia – odpowiadał ze złością Borowiecki do telefonu, bo Lucy go prosiła, aby natychmiast przyjechał do lasku Milscha, bo ma niesłychanie ważny interes. – Na taki czas jechać do lasku! Wariatka, jak Boga kocham… Czytaj dalej

Ziemia obiecana – Tom drugi – Rozdział VIII

W jadalni nikt prócz Niny nie zauważył wyjścia Maksa. – Co się stało z panem Baumem? – zapytała Mada Muller. – Azaliż jestem stróżem swego spólnika, jeśli ten kasjerem nie jest! – odpowiedział żartobliwie Borowiecki, ale był rad, że oczy… Czytaj dalej

Co mnimał, iż msza ma być z obiadu

Jednego z naszej braciej na obiad proszono.Przyszedł w czas — ano kwiatki obrus potrzęsiono,Nakładziono serwetów, trociszków, solniczek,A on wnet zasię nazad poszedł miłośniczek.Potym go ugoniwszy: „— Przecz idziesz? — pytali —Abowiem już potrawy wnet będą stawiali.”Rzekł: „— Mnimałem, aby to… Czytaj dalej

eto albo nie pozwalam

Powiedziałem ci nieraz, miły bracie, że to Po polsku: nie pozwalam, po łacinie: veto. Wiem. Niechże wedle sensu swego kto przekłada, To będzie z łacińskiego: vae, po polsku: biada. Jakobyś rzekł: biada to, gdy zły nie pozwala Na dobre i… Czytaj dalej

Pamiętniki – Rok Pański 1686

Tamże w Olszówce mieszkając — daj, Boże, szczęście! — w zdrowiu i dobrym powodzeniu ten rok odprawiłem. Eodem anno byłem na obłóczynach panny Sieklicki[ej] w Krakowie, którą rodzicy, pan Adam Sieklicki, mój wielki przyjaciel, i Zofia Rabsztyńska, matka, obłóczyli do… Czytaj dalej