Wieczór
Słońce, zachodząc, wlecze wzdłuż po łąceWielki cień chmury, ciągnąc go na wzgórza,Zetknięte z niebem, co życie, gasnącePod barw przymusem, — w głąb marzeń przedłuża,Aby dowidzieć po przez dale pusteJedyną wokół purpurową chustęDziewczyny, która swych dłoni oplotemKolana zgodnie wgarnęła pod brodęI,… Czytaj dalej
