Bracia patrzcie jeno

Bracia, patrzcie jeno, jak niebo goreje!Znać, że coś dziwnego w Betlejem się dzieje.Rzućmy budy, warty, stada;niechaj nimi Pan Bóg włada, a my do Betlejem. Patrzcie, jak tam gwiazda światłem swoim miga,pewnie dla uczczenia Pana swego ściga.Krokiem śmiałym i wesołymśpieszmy i… Czytaj dalej →

Nice do niestatecznego

Już wiosna kończy odmiany,Świeci pogoda dzień cały;Filenie nieutrzymany,Tyś tylko jeden niestały! Wspomnij na pierwsze momentaPoznawania się naszego;Jakem ja była kontentaByć więźniem więźnia mojego. Jam ci się oddała caleSerca najczystszą ofiarą,Ty niem tak gardzisz zuchwale.Niech ci len będzie dar karą! Filenie,… Czytaj dalej →

Przy grzebaniu umarłych

Zmarły człowiecze, z tobą się żegnamy;Przymij dar smutny, który ci składamy!Trochę na grób twój porzuconcj glinyOd twych przyjaciół, sąsiadów, rodziny. Powracasz w ziemię, co matką twą była;Teraz cię strawi, niedawno żywiła.Tak droga każda, którą nas świat wodzi,Na ten ubity gościniec… Czytaj dalej →

Odyseja – II

Zgromadzenie mieszkańców Itaki.Wyjazd Telemacha Gdy świt różanopalcą urodził Jutrzenkę[1],Syn Odysa się z łoża porwał, wdział sukienkęChędogą, a przez ramię zawiesił miecz srogi,Pięknymi postołami[2] białe opiął nogiI wyszedłszy z komnaty, jak niebianin śliczny,Wydał rozkaz keryksom, aby okolicznyLud kędziornych Achiwów na wiece… Czytaj dalej →

Odyseja – XVIII

Walka na pięści Odyseusza z Irosem Wtem nadszedł zwykły żebrak, w mieście dobrze znany,Gdyż żebrał tam od dawna, żarłok zawołany,Wiecznie głodny i opój, przy tym niedołężny,Wątłej siły – na oko chłop rosły i mężny.Nazywał się Amajos; tak zwała go matka,Irosem… Czytaj dalej →

Emancypantki I – XI

Na drugi dzień pani Latter wezwała do siebie Madzię i rzekła: – Przyprowadź tu Zosię Wentzel, panno Magdaleno, i sama przyjdź. – Dobrze, proszę pani – odpowiedziała Madzia i serce zaczęło jej bić ze strachu. Oczywiście coś złego, kiedy pani… Czytaj dalej →

Emancypantki I – XXVII

Około ósmej wieczór panna Howard zaprosiła do siebie Madzię. Posadziła ją na krześle, sama usiadła tyłem do lampy, skrzyżowała ręce na piersiach i utkwiwszy w przestrzeń blade oczy rzekła niby obojętnym tonem: – Cóż, wie pani o przełożonej? – Ach,… Czytaj dalej →

Emancypantki I – XLIII

Los był dla niej życzliwy, tuż bowiem w rynku zesłał Miętlewicza: – Ach, jak to dobrze, że pana spotykam!… Wie pan, mamy koncert: pana Sataniello i panny Stelli… – Ho! ho!… – mruknął Miętlewicz patrząc na nią z podziwem. –… Czytaj dalej →

Emancypantki II – I

Panno Magdaleno, czas wstawać!… Te wyrazy, a jednocześnie – turkot pociągu, dźwięczenie łańcuchów i szybki oddech lokomotywy usłyszała Madzia. Ale nie mogła jeszcze otworzyć oczu, odurzona kołysaniem wagonu. Wtem stuknęło okno i na Madzię wionął orzeźwiający prąd powietrza. Westchnęła i… Czytaj dalej →

Emancypantki II – XVII

W domu Arnoldów panna Helena zajmowała duży, wesoły pokój urządzony jak niegdyś u matki. W oknach wisiały te same firanki, u sufitu ta sama lampa z niebieskim kloszem, na podłodze stały te same sprzęty i sprzęciki, między którymi najokazalej wyglądało… Czytaj dalej →