Już się z pogodnych niebios…

Już się z pogodnych niebios oćma zdarła smutna.Żeglarzu! ciągni rudel, wiatrom podaj płótna,Zmocnioną wczasem dłonią słone krajaj piany;Otworem ci przestrzenne leżą oceany.Niech umysłów nie chwieje burzliwość powodzi,Towarzystwo nieliczne, kruchej słabość łodzi.Wszak nie miał barki z dębu ni serca ze staliFrygijczyk,… Czytaj dalej →

Tego się strzeż w swej drodze…

…Tego się strzeż w swej drodze,By serce twoje nie rzucało cieniaŻądz swoich, swego drżenia,Przy twojej nodze:A pilnuj, abyś w świetle prowadził swe wodze! Bo stopy, w przerażeniu,Utkną ci na tym cieniu,A słońce nie rozproszyCienia od twych rozkoszy,Cienia od twych boleści,Ziemskiej,… Czytaj dalej →

Polały się łzy

Polały się łzy me czyste, rzęsiste…Na me dzieciństwo sielskie, anielskie,Na moją młodość górną i durną,Na mój wiek męski, wiek klęski;Polały się łzy me czyste, rzęsiste… W Lozannie [1839 – 1840]

Ten, co się o prawdę kusi…

…Ten, co się o prawdę kusi,Duchem swym wystąpić musiZ granic czasu i przestrzeni,A przejść miedzę omamień i znikomych cieni.Gdy zapłonie w nas świadomie,Wolne światło i pierwotne,Labiryntu drzwi stokrotneOtworzą się przed nami, jak w rodzinnym domie.

Widzenie się w gaju

„Tyżeś to? i tak późno?” — „Błędną miałem drogę, Śród lasów, przy niepewnym księżyca promyku; Tęskniłaś? myślisz o mnie?” — „Luby niewdzięczniku Pytaj się, czy ja myśleć o czym innym mogę!” „Pozwól uścisnąć dłonie, ucałować nogę. Ty drżysz! czego?” —… Czytaj dalej →

Ucz się…

Ucz się, drogie dziecię moje,Nosić wcześnie twarde zbroje,Jak dawne rycerze!Nie z żelaza, nie ze stali,Te, co ludzie wykowali,Hełmy i pancerze;Ale jasną, ale dzielną,Zbroję ducha nieśmiertelną,Co się strzał nie boi…Ale taką tarczę złotą,Co się zowie wolą, cnotą,A za oręż stoi.

Pan Tadeusz – Księga dwunasta – Kochajmy się

Ostatnia uczta staropolska – Arcyserwis – Objaśnienie jego figur – Jego ruchy – Dąbrowski udarowany – Jeszcze o Scyzoryku. – Kniaziewicz udarowany. – Pierwszy akt urzędowy Tadeusza przy objęciu dziedzictwa – Uwagi Gerwazego – Koncert nad koncertami – Polonez –… Czytaj dalej →

W cień owinę się…

W cień owinę się jak w rąbek, Księżyc przyćmię, gwiazdy zdmuchnę, Skrzydła wezmę dwa bieluchne — I polecę — jak gołąbek! Mój gościniec — mleczna droga, Mój przewodnik, co tam mruga, Gwiazdka jedna, gwiazdka druga, Co się pali u stóp… Czytaj dalej →

My – tak już przed się patrzymy…

My – tak już przed się patrzymy, wygnani! Jak… na te okna, średniowiecznych murów, Gdzie krata wstaje żelazna z marmurów I samo słońce wzywa kwiatki zza niéj. * Woła je rosa, jak z przyłbic komturów Po-wychylane rano do litanii –… Czytaj dalej →

W kształt się niewinny oblecz…

…W kształt się niewinny oblecz i w kształt świeży,O duchu! Jako pod borowym śniegiem,Co na podwiośnie jeszcze niedotknięty leży,Rozwite w srebrzystym puchu,Sasankowe czyste kwiaty,Takie nieskalane szatyMiej, srebrzystym tkane ściegiem,O duchu!