Później czy wcześniej, krzywda w los się wciela

Później czy wcześniej, krzywda w los się wciela I w sieć skrzywdzonych chwyta krzywdziciela! Bo Bóg jest świata węgielnym kamieniem – Bo los tu tylko pośród ziemskich włości Cieniem na służbie światła Opatrzności I choć się ślepym wydaje żywiołem, On… Czytaj dalej →

Zakręcił się wiatr…

Zakręcił się wiatr po świecie,Pomiótł liście, pomiótł kwiecie,Zakręcił się wiatr po roli,Złamał skrzydła naszej doli. …Hej! Oj nie miałbyś takiej mocy,Żebyś nie szedł z czarnej nocy,Z czarnej nocy, z czarnej chmury,Co na chatę padła z góry. …Hej! Oj nie miałbyś… Czytaj dalej →

Co się stało

Gajem cichy szum przelała, Brzoza wstrząsa szatę białą, Pierzcha ptasząt czerń skrzydlata… — Co się stało? Co się stało? Przysłoniwszy oczy rzęsą, Słońce patrzy poprzez liście… Szarych mietlic drżące kiście Brylantowe rosy trzęsą… Rozwichrzyły się srebrzyste Pasma lekkich, długich cieni…… Czytaj dalej →

Zosia wybiera się na wieś

Słowik cudnie w gaju śpiewa. Owce idą w pasze, Odziały się kwiatem drzewa. Trawką – łąki nasze. I ja pójdę hen, daleko. Cidzie świat pachnie majem. Kwietnym błoniem, modrą rzeką. Ślicznym, polnym krajem! Cidzie te zboża, gdzie te jary. Wysrebrzone… Czytaj dalej →

Śmierci się lękasz, jak srogiego kata?…

…Śmierci się lękasz, jak srogiego kata?Uczyń swojem życie świata!Rozwal, rozrzuć te mury,Któremiś się odgrodził od żywej natury.Wśród światów wszechogormuCzuj się, jak wpośród rodu i w ojcowym domu…A jako idziesz w komnatę z komnaty,Tak przechodź światy,Przechodź istnienia…A mów: »Odmieniam życie«, —… Czytaj dalej →

I mówię: odejdź! – i wracam się cicha…

I mówię: odejdź! – i wracam się cicha,By spojrzeć jeszcze na stóp twoich ślady,I słucham wiatru, co w dali gdzieś wzdycha,I na kwiat patrzę więdnący i blady,Na jeden z kwiatów tych, co mają duszę –I nie wiem, co mi jest… Czytaj dalej →

Źle dopijać się przyjaciela

Chcecie li słuchać, powiem wam swe zdanie, Na czym zależy dobre zachowanie. Ale w czas wiedzcie, że nie dzierże z tymi, Którzy przyjaciół szukają pełnymi. Trudno by się tam miłość rodzić miała, Gdzie swar, gdzie zwada gniazdo swe usłała. Trudno… Czytaj dalej →

Jak się dzieci w Bronowie z Rozalią bawiły

Dzieci w Bronowie było czworo: Tadzio, Staś, Janek i Helenka. Tadzio był już taki duży, że kiedy w jadalnym pokoju stanął przy dębowym stole, to stół mu był do ramion; a Staś, kiedy stanął przy stole, to mógł na nim… Czytaj dalej →

O walącym się domie

Zbudowałem sobie dom i już się wali. O mój walący się domie! Trochę za prędko zmieniasz się w ruinę, prędzej, niż mógłby się spodziewać człowiek, który ma powieki otwarte na śmierć. Wszystkiem obchodził pustkowia, wszystkie ugory i bezpłodne wydmy, kamienie–m… Czytaj dalej →