Śmierci się lękasz, jak srogiego kata?…

…Śmierci się lękasz, jak srogiego kata?Uczyń swojem życie świata!Rozwal, rozrzuć te mury,Któremiś się odgrodził od żywej natury.Wśród światów wszechogormuCzuj się, jak wpośród rodu i w ojcowym domu…A jako idziesz w komnatę z komnaty,Tak przechodź światy,Przechodź istnienia…A mów: »Odmieniam życie«, —… Czytaj dalej →

I mówię: odejdź! – i wracam się cicha…

I mówię: odejdź! – i wracam się cicha,By spojrzeć jeszcze na stóp twoich ślady,I słucham wiatru, co w dali gdzieś wzdycha,I na kwiat patrzę więdnący i blady,Na jeden z kwiatów tych, co mają duszę –I nie wiem, co mi jest… Czytaj dalej →

Źle dopijać się przyjaciela

Chcecie li słuchać, powiem wam swe zdanie, Na czym zależy dobre zachowanie. Ale w czas wiedzcie, że nie dzierże z tymi, Którzy przyjaciół szukają pełnymi. Trudno by się tam miłość rodzić miała, Gdzie swar, gdzie zwada gniazdo swe usłała. Trudno… Czytaj dalej →

Jak się dzieci w Bronowie z Rozalią bawiły

Dzieci w Bronowie było czworo: Tadzio, Staś, Janek i Helenka. Tadzio był już taki duży, że kiedy w jadalnym pokoju stanął przy dębowym stole, to stół mu był do ramion; a Staś, kiedy stanął przy stole, to mógł na nim… Czytaj dalej →

O walącym się domie

Zbudowałem sobie dom i już się wali. O mój walący się domie! Trochę za prędko zmieniasz się w ruinę, prędzej, niż mógłby się spodziewać człowiek, który ma powieki otwarte na śmierć. Wszystkiem obchodził pustkowia, wszystkie ugory i bezpłodne wydmy, kamienie–m… Czytaj dalej →

Kołysz mi się, kołysz…

„Kołysz mi się, kołysz, Kołysko lipowa!…” Niechaj cię, Jasieńku, Pan Jezus zachowa! Zachowa cię roczek, Zachowa cię drugi… A potem cię wezmą Do dworskiej posługi. „Kołysz mi się, kołysz, Kołysko pleciona…” Póki nic wysnuję Niteczki z wrzeciona… Wysnuję ją długą… Czytaj dalej →

Bóg się rodzi, moc truchleje

Bóg się rodzi, moc truchleje, Pan niebiosów obnażony; ogień krzepnie, blask ciemnieje, ma granice Nieskończony. Wzgardzony, okryty chwałą; śmiertelny, Król nad wiekami! A Słowo Ciałem się stało i mieszkało między nami. Cóż, niebo, masz nad ziemiany? Bóg porzucił szczęście twoje,… Czytaj dalej →

Niechaj się ludy…

Niechaj się ludy nie trwożą, nie smucą, Ze im proroka wielkiego nie stało. Bo to, co polne ptaszęta im nucą, Też jest tem słowem, co zmieni się w ciało… I nie z dżdżem wielkim, lecz z rosą to siemię Pada,… Czytaj dalej →

Rozstanie się Medona

Rzucając trzodę i dawne koszary,Zrażony Medon w insze brał się kraje.Napróżno mu Filon ganił stary!On sobie mówić i słowa nie daje. Uparł się; znowu radby się odmienił:Często się tędy obejrzy nieznacznie,Gdzie się Palmiry piękny sad zielenił,Nareszcie usiadł i tak śpiewać… Czytaj dalej →