Na most warszawski

Nieubłagana Wisło, próżno wstrząsasz rogi, Próżno brzegom gwałt czynisz i hamujesz drogi; Nalazł fortel król August, jako cię miał pożyć, A ty musisz tę swoje dobrą myśl położyć, Bo krom wioseł, krom prumów już dziś suchą nogą Twój grzbiet nieujeżdżony… Czytaj dalej

Na niesłowną

Miałem nadzieję, że mi zyścić miano, Tak jako było z chucią obiecano; Ale co komu rzecze białogłowa, Pisz jej na wietrze i na wodzie słowa.

Na tenże II

Nie woła dziś przewoźnik: „Wsiadaj, kto ma wsiadać. Niebezpieczno się wozić, gdy mrok pocznie padać”. Słysz, mam ja zegar w mieszku, który póki bije, Póty też i gospodarz, co go nosi, pije. A ty spi, przewoźniku, nie dbając na goście;… Czytaj dalej

Nagrobek Hannie Spinkowej od męża

Jesli człowiek po śmierci słyszy albo czuje, Hanno, o Hanno moja, twój cię mąż mianuje. Pókiś na świecie była, pókiś używała Wdzięcznych darów niebieskich, mam za to, żeś znała Moję uprzejmość i chęć szczerą przeciw sobie; Teraz, kiedyś w tym… Czytaj dalej

O Czechu i Lechu historyja naganiona

Wszystkie niemal insze narody baśniami więcej niźli czym pewnym początków swych dowodzą, tak i polski naród przodków swoich do te] doby nie jest pewien. Bo puściwszy na stronę Noego i owe wszystkie genealogije, przez które naród słowieński niedrożnie i niepodobnie… Czytaj dalej

O flisie

Ze Gdańska flis wedrując, gdy sobie nadchodził, Stąpił we wsi do karczmy, aby się ochłodził. Ale miasto ochłody jeszcze się zapalił, Bo mu Kupido młodą gospodynią schwalił. Więc każe piwa nosić, a gospodarz baczy, Że mu do żony z wiosłem… Czytaj dalej

Strzelec

Ale i pierwszy miesiąc miej za podejźrzany,Kiedy od słońca Strzelec bywa zagrzewany.Znak tego nieomylny Niedźwiadek więc daje,Kiedy na końcu nocy z wody rano wstaje,Bo tuż za jego żędłem Strzelec łukiem władaNałożonym, a potem rychło sam wypadaZa Niedźwiadkiem tuż w tropy;… Czytaj dalej

Modlitwa episjera

Półtora tysiąca lat i więcej protegowałeś. Panie Boże, księży i markizów. Rozbijali po otwartych drogach, naszymi rękami wznosili zamki i pałace, a gdy nam już sił zabrakło i batog bez skutku ześlizgiwał się po krwawych plecach, szli o pomoc do… Czytaj dalej

Księga ubogich – VI

O starowierne melodie! O bogomodlne organy! Słucham was dzisiaj jak dawniej, Do głębi rozmiłowany. Przychodzę po zrąb sczerniały Modrzewiowego kościoła I słucham, jak głos mnie odwieczny Do wielkich wyzwań woła. Przytulon do lipy stuletniej, Oszołomiony jej wonią, Ulegam jej świętym… Czytaj dalej

Księga ubogich – XXII

Ludzie, kochani ludzie! Gdybym tak mógł, jak nie mogę, Wyzwoliłbym waszą duszę, Na skalną pchnąłbym ją drogę. Nie wleklibyście się wówczas Jak błędnych owiec gromada, Nie wiedząc, ku jakiej przełęczy Zwrócić swe kroki wypada. Codziennie ja patrzę na was —… Czytaj dalej