Pasterz do owieczki straconej

Na te bezdroża, owco ulubiona,Idziesz bez swego pasterza.Burzliwy wicher, zima uprzykrzonaCiężkie mi przejścia zamierza. Przez którekolwiek krainy przechodzićBędziesz mej trzody ozdobo,Wszędzie mój smutek za tobą ma chodzićI tęskność moja za tobą. Może cię niebo w twych trudach pokrzepiI da bezpieczne… Czytaj dalej

Szczęście przy Dorydzie

Kiedy ja usiędę koło mej Dorydy,Oczy w nię wlepię i zapomnę biédy.A ona mi jeszcze powie, jak mawiała:„Daj mi swe serce, jam ci swoje dała.”A ona mie jeszcze ściśnie, pocałuje;Wtenczas Dorydo, nic mię nie turbuje!Niech jak chcą, gadają ludzie nieżyczliwi,Jeszcze… Czytaj dalej

Odyseja – VI

Przybycie Odyseusza do Feaków Usypiał boski tułacz Odys; sen już spadaTwardy na złamanego trudem. Wraz PalladaIdzie w grodziec Feaków, leżący precz daléj.Przedtem oni w szerokiej Hyperii mieszkali,Gdzie wojenne Kyklopy mając za sąsiady,Wciąż nękanych od pewnej tratując zagłady,Wywiódł ich Nausitoos[1], on,… Czytaj dalej

Odyseja – XXII

Rzeź zalotników Odys rozstał się w mgnieniu z żebraczym łachmanem.Wskoczył na próg wysoki z łukiem i kołczanem,W którym wiele strzał było, nastrzępionych pióry;Wysypawszy je u nóg, zagabł gachów z góry:»A więc się już rozstrzygnie, mamy bój stanowczy!Teraz cel mam, jakiego… Czytaj dalej

Emancypantki I – XIV

Mielnicki opuścił gabinet po czwartej. Słońce zaszło i tylko różowy blask odbity od śniegów praskich nieco oświetlał pokój, a w nim panią Latter: Stała na środku, ręką podparłszy brodę, i widać było zdziwienie w jej pięknych oczach, na których jeszcze… Czytaj dalej

Emancypantki I – XXX

Tej nocy Madzia wcale nie spała, trapiona złymi przeczuciami co do własnej przyszłości. Co niebawem zaczęło się potwierdzać. Z rana przyszedł do niej, do niej samej, rewirowy i począł wypytywać: gdzie wyjechała pani Latter, o której godzinie, jaki był numer… Czytaj dalej

Emancypantki I – XLVI

Znalazłszy się sama wśród ogrodu Madzia schwyciła się za głowę. „Boże! – myślała – ależ ci mężczyźni to prawdziwe zwierzęta… Krukowski, taki szlachetny, taki delikatny, taki dobry przyjaciel – i pomimo to przypuszcza, że ja mogłabym wyjść za niego… Brr…… Czytaj dalej

Emancypantki II – IV

W pierwszych dniach października dom pani Korkowiczowej stanowczo był przewrócony do góry nogami. Ona zaś sama czuła się w położeniu rozbitka, który siedząc na wąskiej skale widzi rozhukany ocean i tylko czeka, kiedy go fale pochłoną. Córki jej, na których… Czytaj dalej

Emancypantki II – XX

W tej epoce Solski miał prawo nazywać się szczęśliwym. Gdyby ów angielski filozof, któremu w Londynie złożył niefortunną wizytę, zapytał go dzisiaj: „Co pan robisz?”, Solski odpowiedziałby z dumą: „Buduję cukrownię, którą będę prowadził sam.” Solski z lekceważącym uśmiechem przypomniał… Czytaj dalej

Emancypantki II – XXXVI

Około dziesiątej z rana Zdzisław z porady Madzi przebrał się od stóp do głów w świeżą bieliznę i nowe ubranie. To wprowadziło go w tak doskonały humor, że zaczął nucić chrapliwym głosem, oświadczył, że ma wilczy apetyt, i kazał podać… Czytaj dalej