Na łakome

Na umyśle prawdziwe bogactwa zależą; Pod nim śrebro i złoto, i pieniądze leżą; A temu bogatego imię będzie służyć, Który szczęścia swojego umie dobrze użyć. Ale kto ustawicznie leży nad liczmany, Tylko tego słuchając, gdzie przedaje łany, Ten równie jako… Czytaj dalej →

Nagrobek Stanisławowi Zaklice z Czyżowa

Tu Stanisław Zaklika położył swe kości, Nie tylko z przodków swoich, lecz i z swej dzielności Dobrze znaczny, bo w krajach postronnych strawiwszy Młodość swoję i królom, panom swym, służywszy, Ostatek wieku swego Pospolitej Rzeczy Oddał; której, swych utrat nie… Czytaj dalej →

O Necie

Harda Neta, iż gładkość swą do siebie czuje, Więc kiedy ją pozdrowię, ani podziękuje, A zawieszę li wieniec u niej przede drzwiami, Wdepce go zawżdy w ziemię hardymi nogami. O zmarski, o starości, bywajcie co pręcej! Owa wasze namowy będą… Czytaj dalej →

Pamiątka

Tobie niechaj ta karta będzie poświęcona,Zacny hrabia z Tęczyna, którego kwapionaI niespodziewana śmierć ludzi zasmuciła,A lamentem i płaczem wszytko napełniła. Będą drudzy twym kościana grób zacny budowaćI twarz twoje w miedzi lać i w marmórze kować,Miedzy którymi snąć też miejsce… Czytaj dalej →

Zgoda

Ja, Zgoda, która sporne planety sprawuję,Ziemię, wodę, wiatr, ogień w żywiołach miarkuję,Stróż rzeczypospolitych, zdrowie i obronaMiast wysokich – przyszłam tu, chocia nie proszona,Do was, o potomkowie Lecha słowiańskiego,Lutując niefortuny państwa tak zacnego,Które, od przodków waszych pięknie założone,Prze wasz rozterk domowy… Czytaj dalej →

W ciemności schodzi moja dusza

W ciemności schodzi moja dusza,W ciemności toń bezdenną,Pól Elizejskich już nie widzi,Zawisła nad Gehenną.W górze nad losem mojej duszyBoleje anioł biały,A tutaj szyki potępieńcówSzyderczo się zaśmiały.Szydzą z mej duszy potępieńce,Że cząstka jasnej mocy,Co rodzi słońca, nie ma władzy,By złamać berło… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XIII

Okrutna dziś spadła ulewa — Mgieł nieprzeparty nawał W północ zamienił poranek, Co kłam swej prawdzie zadawał… Urągająca swym brzegom, Ta zaperzona rzeka Przed własnych gniewów szaleństwem Z groźnym przestrachem ucieka. Nie troszcząc się o nic, pożółkła, Toczy w swej… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XXIX

Wesołą wam powiem nowinę, Weselszej dziś nikt wam nie powie: Wczorajszej nocy, z północka, Przybyli do mnie grajkowie. Wyrwali mnie ze snu — i owszem! Krzyw im nie jestem za to: Księżyc przecudnie się łasi, Ciepłe, głaszczące lato. Drzwi im… Czytaj dalej →

Do Justyny. Tęskność na wiosnę

Już tyle razy słońce wracałoI blaskiem swoim dzień szczyci;A memu światłu cóż to się stało,Że mi dotychczas nie świéci? Już się i zboże do góry wzbiło,I ledwie nie kłos chce wydać;Całe się pole zazieleniło;Mojej pszenicy nie widać! Już słowik w… Czytaj dalej →

O nieszczęściach ojczyzny i rzezi humańskiej

Pieszczone dzieci, gdy rozgniewałyOjca, i gdzież się podzieją?Stojąc pod dzwiami, płaczą dzień cały,Kołatać we drzwi nie śmieją. A lud zuchwały, przechodząc blisko.Słowem zelżywem je szpeci,Czyniąc z nich sobie urągowisko,Że ojciec wygnał swe dzieci. Ale Ty, Boże. który z dalekaPatrzysz na… Czytaj dalej →