Święty Boże, święty mocny

O niezgłębione, nieobjęte moce! Skrzydłami trzepocę jak ptak ten nocny, któremu okiem kazano skrwawionem patrzeć w blask słońca… Święty Boże! Święty Mocny! Święty a Nieśmiertelny!… A moje skrzydła plami krew, która cieknie bez końca. z mojego serca… A oko moje… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XVI

Przynoszę ci kilka pieśni Na nutę nie wyszukaną, W górach je naszych zebrałem, Przy stawach, pod skalną ścianą. Przy stawach, pod skalną ścianą, Na tej spadzistej przełęczy, Gdzie śnieg się jeszcze w tej porze Błagalnie ku niebu wdzięczy. Błagalnie się… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XXXII

Gdzie znaleźć spokój, gdzie duszę Ukoić nieukojoną? Modrzewie straciły swą zieleń, Złotem kosztownym płoną! U wierzb podnóża, przy drodze, Powiędłych liści gromada — Z koron, drzemiących w słońcu, Jeden za drugim pada. Z tak słodką opada ciszą, Tak się odrywać… Czytaj dalej →

Do skowronka

Skowronku, cóż cię tak rano zbudziło?Do wschodu słońca ma być jeszcze wiele!Ja spać nie mogę, bo mi żyć nie miło,Ale co ciebie budzi w twym popiele? Nie śpię, że moja przy mnie nie nocuje,A ty, że twoja przy tobie spoczywa;Równo… Czytaj dalej →

Pieśn pasterska do Zosi

W Zosi wszystkie me żądze,Zosia moje pieniądze;Kiedy przy mnie przebywa,Na niczem mi nie zbywa. Jeślibym ją utracił,Tobym zdrowiem zapłacił;Tylko, gdy ją całuję,Wtenczas życia moc czuję. Na zielonej leszczyniePtaszek śpiewa ptaszynieI chwali ją i prosi,A ja śpiewam mej Zosi.

Żale sarmaty nad grobem Zygmunta Augusta

Ty śpisz, Zygmuncie! a twoi sąsiedziDo twego domu goście przyjechali!…Ty śpisz! a czeladź przyjęciem się biedziTych, co cię czcili, co ci hołdowali!…Gorzkie wspomnieme, gdy szczęście przeminie,Czemuż i pamięć o nich nie zaginie?… Nie zostawiłeś syna na stolicyPrzez jakieś na nas… Czytaj dalej →

Odyseja – VII

Odyseusz przychodzi do Alkinoosa Tak się tam modlił Odys losem bity srodze,Gdy pannę rącze muły uniosły po drodzeW miasto wiodącej. Jakoż przed dwór okazałyOjcowski gdy zajedzie, muły się wstrzymałyU pierwszej bramy. Bracia, piękni jak niebianie,Wybiegli wszyscy razem na jej powitanieI… Czytaj dalej →

Odyseja – XXIII

Penelopa rozpoznaje Odyseusza Uradowaną starkę szybko nogi niosłyNa górę, gdyż do pani co tchu biegła w posłyZ wiadomością o mężu, że jest między nimi;I u głów jej stanąwszy, rzekła słowy tymi:»Zbieraj się, córko moja, a ujrzysz przed sobąTego, coś oblewała… Czytaj dalej →

Emancypantki I – XV

Piątego dnia po odwiedzinach Mielnickiego, na kilka minut przed pierwszą, w jadalnym pokoju pani Latter i pod jej osobistym dozorem Stanisław i panna Marta przygotowywali stół wykwintnego śniadania. – Śledzie i kawior – mówiła pani Latter – niech panna Marta… Czytaj dalej →

Emancypantki I – XXXI

Nagle stała się rzecz nieoczekiwana. Stojący niedaleko pieca jegomość, którego Zgierski nazywał mecenasem, odezwał się: – Za pozwoleniem!… Teraz ja wtrącę słówko, ponieważ chodzi o sprawę, którą mam w rękach… Obecni odwrócili się. – Z tego, co mówiła szanowna pani… Czytaj dalej →