Pytania

I Marzec to był; poranne słońce tylko co weszło na wypogodzone niebo; połyskliwa wilgoć okrywała dachy i z okapów spuszczała krople bujne, ciężkie, które, w upadku nabierając blasków tęczowych, wieszały za oknami sznury rzadko nanizanych brylantów. W nocy spadł deszcz… Czytaj dalej

Złota nitka

Panu Leopoldowi Meyetowi w dowód wdzięcznej przyjaźni ofiaruje Autorka Czy taki dzień, jakim był dzisiejszy, nazwać można pięknym czy brzydkim? Sama nie wiem. Zależy to zapewne od upodobania i usposobienia. Jedni lubią słońce upalne i błękity usiane iskrami, inni, zmęczeni… Czytaj dalej

Nad Niemnem – Tom III – Rozdział III

Dzień był znowu świąteczny i pogodny, ale rozległa równina, z jednej strony w lesiste pagórki, a z drugiej w półkoliste koryto Niemna ujęta, wcale inną miała postać niżeli w świetne, skwarne, mozolne dni upłynionego już lata. Miała wcale inną postać,… Czytaj dalej

Pierścień Wielkiej Damy – Akt III – Scena Trzecia

HRABINAwchodząc Fanty zbierać! bo dawno już grają…Mak-Yks, pośpiesz rozerwać się z dziećmi!… Kiedy Mak-Yks wychodzi, od werandy zbliżają się goście. Otóż główna rzecz zaspokojona!Jedne koło pląsa na werandzie,Drugie krąży w salonie – – i dosyć. Do gości Niespokojna byłam o… Czytaj dalej

Quidam – Rozdział IX

IX Gdy Pretor z konia zsiadł, już przedtem nieco Po obu stronach perystylu stały Gwardie w lamparcich skórach i co świecą Łuskami; od tych wprost na polot strzały Szeroko widzisz schody, gdzie trybuna I złoty posąg cezarski, świecący, Jak w… Czytaj dalej

Quidam – Rozdział XXV

XXV Jak przez czasowe gdy kto wieczne słyszy I folgę daje obecności gwarnej, Bacząc, czy odgadł, gdzie jest? – bacząc w ciszy, Której treść wielka, lubo pozór marny – I próżen rzeczy znikomych kwapienia Próbuje tylko, ile mu jest dano… Czytaj dalej

Ad leones

To nie był wcale ani mało obiecujący talent, ani mało dotrzymać mogąca organizacja,, ów rudobrody rzeźbiarz, który o godzinie zamknięcia prac chadzał prawie co wieczór do Caffé-Greco z wielką swoją charcicą kirgiskiego pochodzenia. Sam wybór zwierzęcia, które jednało wdzięk i… Czytaj dalej

Bezimienni

1 Teleskopowa, oj! kometo. Przelatująca w dzień słoneczny, Gmin cię nie witał niestateczny, Astronom ledwo z baszt, lunetą! – Ty, na padół nie trzęsiesz złotem Ni groźbami – cóż ludziom po tem? – 2 Ciche zasługi są tak samo, Bez… Czytaj dalej

Do Józefa Bohdana Zaleskiego

W RZYMIE 1847-o 1 Dobrze tęczy się zielenić, Błękitnawić i czerwienić, Tej Wielmożnej Pani!… Ale chmurki oddalone By jagnięta pogubione, Te — kto chce, to gani. 2 Ej — i z lutnią złoto-runą, Złoto-ustą, siedmiostruną Nieba obiec sklepy Lżej —… Czytaj dalej

Dobra wola

— Przepraszam państwo, lecz przyszła wiadomość, Że się Uranus wstrząsa… * — Mniejsza o to — Co tam po niebie gdzieś patrzysz Jegomość, To astronomów rzecz, niech sobie plotą… * — Przepraszam państwo — ale panna Klara Na pannę Różę… Czytaj dalej