Pospolite ruszenie

Dano znać do obozu od placowej straży, że nieprzyjaciel nocą na imprezę waży, że Kozacy strzelają gęsto z samopałów, Toż rotmistrz: „Dobosz, obudź Ichmości do wałów! Niechaj każdy przy swoim zbrojno stawa koszu, Ni – mijajże żadnego namiotu, doboszu!” A… Czytaj dalej →

Pamiętniki – Roku Pańskiego 1663

po rozwiązanym związku pomieszało się wojsko, chorągwie pozwijano, do których większe miano urazy. Co wiedzie [ć], gdzie się kto rozstrzelił? Niektórzy w domach posiadali, pożenili się, widząc ingratitudinem; insi też, co byli dobrzy żołnierze, zniewieścieli, porozpijało się to aże strach.… Czytaj dalej →

Pamiętniki – Rok Pański 1680

Zacząłem i ten rok – daj Boże szczęście! – w Olszówce. Zaraz na początku tego roku doczekaliśmy nowych rzeczy, bo zima, która już była gruntownie stanęła, zginęła i stało się tak ciepło, tak pogodno, że bydła poszły w pole; puściły… Czytaj dalej →

Bene nati

I Pomimo mrozu Florian Kulesza, dzierżawca Laskowa, stał na ganku długiego, niskiego domu i bardzo życzliwym wzrokiem ścigał przebywającego dziedziniec młodzieńca w obcisłym ubraniu, w zgrabnej czapeczce i z fuzją na plecach. Ścigał go wzrokiem jeszcze i wtedy, gdy za… Czytaj dalej →

Antygona – Stásimon I

Chór Dziwy człowieka potęga, Bo on prze śmiało poza sine morze, Gdy toń się wzdyma i kłębi, I z roku na rok swym lemieszem porze Matkę ziemicę do głębi. Lotny ród ptaków i stepu zwierzęta, I dzieci fali usidla on… Czytaj dalej →

Król Edyp – Epeisodion IV

EdypJeśli ja także, choć w przód go nie znałem,Zgadywać mogę, mniemałbym, o starcy,Że ten, którego czekamy od dawna,Pastuch się zjawił, bo wiek za tym mówi.A zresztą w ludziach, którzy go prowadzą,Widzę me sługi; osądzisz to łacniej,Boś znał człowieka przed dawnymi… Czytaj dalej →

Doktór Piotr

W pokoju pana Dominika Cedzyny ciemno i cicho, choć stary jegomość nie śpi. Oparłszy się plecami o poduszki, wpółleżąc na łóżku, zatopiony jest w dziwacznych myślach, do niebywałego ogromu podniesionych przez ciszę nocną. A noc jest cicha śmiertelnie. Światło księżycowe,… Czytaj dalej →

Mogiła Listy i notatki Maurycego Zycha

Wieprzowody, 4 października. Kochany Janie w Oleju! Upoważniam cię niniejszym do zawiadomienia najpiękniejszych i najbardziej tkliwych warszawianek o tym, że mogą już szlochać po mnie, rujnować w przystępie rozpaczy kunsztowne koafiury na głowach i rozdzierać na łonach łabędzich staniki tudzież… Czytaj dalej →

Pamięci Ryszarda Gieysztora

— Co niesiesz w ofierze dla słonecznych krain? — Czyste gołębie moje. — Czemu nie idziesz kręgiem świata? — Błota i spodlenia rozszalałe rzeki zmyły ślady dróg. — Ktoś ty? — Jam jest duch wieczny przodownik. Oto jedno z ostatnich… Czytaj dalej →

Rozdzióbią nas kruki, wrony…

Ani jeden żywy promień nie zdołał przebić powodzi chmur, gnanych przez wichry. Skąpa jasność poranka rozmnożyła się po kryjomu, uwidoczniając krajobraz płaski, rozległy i zupełnie i pusty. Leciała ulewa deszczu, sypkiego jak ziarno. Wiatr krople jego w locie podrywał, niósł… Czytaj dalej →