Ziemia obiecana – Tom drugi – Rozdział IV

– Niech pan wstąpi na herbatę, bo ciocia będzie się gniewać, że puściłam pana – prosiła Kama, gdy ją odprowadził na Spacerową. – Nie mam czasu, muszę teraz iść szukać Malinowskiego, trzy dni już nie był w domu, jestem o… Czytaj dalej →

Ziemia obiecana – Tom drugi – Rozdział XX

Borowiecki był w Berlinie. Przyjechał do Lucy, bo go zasypywała depeszami i groziła samobójstwem, jeśli nie przyjedzie chociażby na kilka godzin. Pojechał nawet dosyć chętnie, bo myślał, że dni kilka odpocznie z dala od fabryki, która już pracowała wszystkimi oddziałami.… Czytaj dalej →

Nad morzem – Rapsod trzeci

Morze szalało. Parowiec szamotał się w wściekłych zapasach z burzą, ostrym kadłubem rozrzynał olbrzymie bałwany, łamał wściekłe nawroty spienionych wałów, a o szyby okien kajuty biły pijane fale z głuchym jękiem. Myślałem o mej dalekiej ojczyźnie, o posępnych ścierniskach w… Czytaj dalej →

Nierządem Polska stoi

Nierządem, powiedział ktoś dawno, Polska stoi; Gdyby dziś pojźrał z grobu po ojczyźnie swojej, Zawołałby co garła: Wracam znowu, skądem, Żebym tak srogim z Polską nie ginął nierządem! Co rok to nowe prawa i konstytucyje, Ale właśnie w tej wadze… Czytaj dalej →

Periody – Period osiemnasty

Pisać czy płakać będę, czy oboje razem,Nieznośnego frasunku zmieszany obrazem?Płakać oko, a serce wielkość mojej szkodyPisać każe: nie masz łez z inkaustem zgody.Piszę przecie i płaczę, a co większa, śpiewam:I rymy, i litery gorzkim płaczem zlewam.Gra Samson nieszczęśliwy, choć mu… Czytaj dalej →

Pamiętniki – Rok Pański 1677

Daj, Panie Boże, szczęśliwie! — obująłem Olszówkę i Brzeście per arendam na 7 lat takim sposobem: Kontrakt o te dobra spisałem i piniądze wyliczyłem przed sześcią lat. Pan Chełmski, oboźny koronny, nie chciał tego ustąpić protunc (lubo było pactum z… Czytaj dalej →

Bańka mydlana

I Nigdy miasteczko nasze nie przedstawia tak doskonałego obrazu jałowej i skwarnej pustyni, jak w dnie letnie w porze zachodu słońca. Bóg widzi, że nie jest ono nigdy ani świetnym, ani wesołym; lecz kiedy po dniu upalnym tumany kurzu i… Czytaj dalej →

Antygona – Epeisódion I

Kreon O Tebańczycy, nareszcie bogowie Z burzy i wstrząśnień wyrwali to miasto, A jam was zwołał tutaj przed innymi, Boście wy byli podporami tronu Za Laijosa i Edypa rządów I po Edypa zgonie młodzieniaszkom pewną swą radą służyliście chętnie. Kiedy… Czytaj dalej →

Król Edyp – Epeisodion III

JokastaO głowy miasta, dobrem mi się zdałoDo domów bożych pójść, przybrawszy ręceW wieńce i wonne dla bogów kadzidła.Bo troski różne zawładły nadmierneDuchem Edypa; i nie jak rozumnyNowe on wieści według dawnych waży,Lecz tym, co grozę wróżą, się poddaje.Więc gdy mu… Czytaj dalej →

Doktór Piotr

W pokoju pana Dominika Cedzyny ciemno i cicho, choć stary jegomość nie śpi. Oparłszy się plecami o poduszki, wpółleżąc na łóżku, zatopiony jest w dziwacznych myślach, do niebywałego ogromu podniesionych przez ciszę nocną. A noc jest cicha śmiertelnie. Światło księżycowe,… Czytaj dalej →