Dies irae

Trąba dziwny dźwięk rozsieje, ogień skrzepnie, blask ściemnieje, w proch powrócą światów dzieje. Z drzew wieczności spadną liście na Sędziego straszne przyjście, by świadectwo dać Psalmiście… A ty, psalmisto Pański, nastrój harfę swoją już na ostatni ton! Grzech krwią czarną… Czytaj dalej →

Księga ubogich – IV

O dolce far niente!… O dolce far niente! O wczasy! O spoczywania! Powiew na niebie obłoki rozgania Brzemieniem deszczu wzdęte. Ruszył się liść na drzewie, Boży go oddech potrąca – W ślad za nim piersi tych liści tysiąca W głośnym… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XX

Przynoszę ci kilka pieśni — Podarek może-ć i miły: Kolebka ich w głazie ciosana, W górach się one zrodziły. W górach się one zrodziły, Tam, gdzie dwie limby pod strażą Odwiecznych, kamiennych złomisk Tulą się k’sobie i marzą. Tulą się… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XXXVI

Chciałbym otwierać dziś serce, Jak wiosennego rana Otwiera bramy kościoła Ręka zakrystiana. Chciałbym, ażeby promienie Rozbudzonego świata Wpływały w tę moją świątnicę, Jak rzeka, co w morze ulata. Jaśniej od słońc najjaśniejszych, Od rzek najwspanialszych rozrzutniej Niechże mi płyną do… Czytaj dalej →

Korydon smutny na śmierć Palmiry

Korydon dopadł pożądanej ciszy,W której go tylko zwierz lasowy słyszy,Tam flet o drzewo tłucze, z nóg się wali I tak się żali: „Już ja ginąć więcej nie będę na tobie,Moje Palmirę położywszy w grobie;Już z nią na chłodzie pod sosną… Czytaj dalej →

Pieśń przyjacielska przy kielichu

Niechaj kto wzdycha do zbytków,Jest coś droższego od złota;Nie żądam wielkich pożytków,Niech żyje przyjaźń i cnota! Tu myśli nasze mieszamyW napoju, który pijemy,Jednego człeka składamy,Bo jedną duszą żyjemy. To u mnie pierwsza przewaga,Kochać się, to pierwsza rada;Przyjaźnią wszystko się wzmaga,Niezgodą… Czytaj dalej →

Totus Tuus Poloniae Populus

Jan Paweł, Biskup Rzymu, Sługa Sług BożychNa wieczną pamiątkę CAŁY TWÓJ LUD w Polsce, o Maryjo Panno, Matko Boga i Matko Kościoła, z ufnością wzywający Ciebie jako gwiazdę przewodnią pośród trudów pielgrzymowania, właśnie dzisiaj, w dniu kiedy wyznałaś, że jesteś… Czytaj dalej →

Odyseja – XI

U zmarłych (Nékyja) »Przybywszy nad brzeg morza łódź tam zostawionąSpychamy najpierw z brzegu w boską otchłań słoną.Maszt dźwignion już białymi odął się żaglami,Więc owce na łódź bierzem, a nareszcie samiWsiadamy; zasmuceni lejem łzy żałoby.Wtem od lądu na okręt nasz błękitnodziobyKirka… Czytaj dalej →

Elegia

Upodobania nasze (mówię o upodobaniach ludzi wielkich) trudne bywają częstokroć do wytłomaczenia. Ja na przykład namiętnie lubię przepędzać poranki na chórze naszego kościołka… Zaledwie rozpocznie się „prymaria”, wstępuję na kręte schody z czerwonych cegieł, z których każdą wyżłobiły do połowy… Czytaj dalej →

Nagi bruk

Rozwarła się wielka brama… Z głębi murów olbrzymich, zadymionych sadzą, wyszedł na ulicę wielki ludzki tłum. Wyszedł od razu, wywalił się jak bryła. Powiewała nad nim czerwona chorągiew, płótno we krwi zmaczane. Proste drzewo tkwi w jakowychś dłoniach wyschniętych, sękatych,… Czytaj dalej →