Do motyla

O jakież skrzydełka jego!Barwa błękitna z różowym,Na głowie coś zielonegoA sam w pancerzu stalowym. Motylu, piękny motylu,Ja ciebie dziś złapać muszę!Tylko stanę przy tym dylu,Złapię, gałązki nie ruszę. Do mojej miłej JustynyPoniosę cię z skwapliwością.Mój ty, motylu jedyny,Z jakąż cię… Czytaj dalej

Pasterz do owieczki straconej

Na te bezdroża, owco ulubiona,Idziesz bez swego pasterza.Burzliwy wicher, zima uprzykrzonaCiężkie mi przejścia zamierza. Przez którekolwiek krainy przechodzićBędziesz mej trzody ozdobo,Wszędzie mój smutek za tobą ma chodzićI tęskność moja za tobą. Może cię niebo w twych trudach pokrzepiI da bezpieczne… Czytaj dalej

Szczęście przy Dorydzie

Kiedy ja usiędę koło mej Dorydy,Oczy w nię wlepię i zapomnę biédy.A ona mi jeszcze powie, jak mawiała:„Daj mi swe serce, jam ci swoje dała.”A ona mie jeszcze ściśnie, pocałuje;Wtenczas Dorydo, nic mię nie turbuje!Niech jak chcą, gadają ludzie nieżyczliwi,Jeszcze… Czytaj dalej

Odyseja – VI

Przybycie Odyseusza do Feaków Usypiał boski tułacz Odys; sen już spadaTwardy na złamanego trudem. Wraz PalladaIdzie w grodziec Feaków, leżący precz daléj.Przedtem oni w szerokiej Hyperii mieszkali,Gdzie wojenne Kyklopy mając za sąsiady,Wciąż nękanych od pewnej tratując zagłady,Wywiódł ich Nausitoos[1], on,… Czytaj dalej

Odyseja – XXII

Rzeź zalotników Odys rozstał się w mgnieniu z żebraczym łachmanem.Wskoczył na próg wysoki z łukiem i kołczanem,W którym wiele strzał było, nastrzępionych pióry;Wysypawszy je u nóg, zagabł gachów z góry:»A więc się już rozstrzygnie, mamy bój stanowczy!Teraz cel mam, jakiego… Czytaj dalej

Emancypantki I – XV

Piątego dnia po odwiedzinach Mielnickiego, na kilka minut przed pierwszą, w jadalnym pokoju pani Latter i pod jej osobistym dozorem Stanisław i panna Marta przygotowywali stół wykwintnego śniadania. – Śledzie i kawior – mówiła pani Latter – niech panna Marta… Czytaj dalej

Emancypantki I – XXXI

Nagle stała się rzecz nieoczekiwana. Stojący niedaleko pieca jegomość, którego Zgierski nazywał mecenasem, odezwał się: – Za pozwoleniem!… Teraz ja wtrącę słówko, ponieważ chodzi o sprawę, którą mam w rękach… Obecni odwrócili się. – Z tego, co mówiła szanowna pani… Czytaj dalej

Emancypantki I – XLVII

Więc sprowadzono Brzeskiego, który przez proste ugniecenie w ciągu kilku minut usunął tępy ból w boku. Eks-paralityczka, rozpływając się w oświadczeniach wdzięczności, tak gorącym afektem na nowo zapłonęła do rodziny Brzeskich, że zaczęła robić doktorowi wymówki. – Dlaczego to Madzia… Czytaj dalej

Emancypantki II – V

W najbliższą sobotę, jaka przypadała w drugiej połowie października, salony państwa Korkowiczów zajaśniały. Na schodach położono dywany i ustawiono kwiaty, przedpokój zapełnił się służbą, na czele której stał Jan wygolony, w granatowym fraku, czerwonej kamizelce i żółtych spodniach. – Czysta… Czytaj dalej

Emancypantki II – XXI

Pewnego wieczora Solski z Dębickim przyszedł do siostry na herbatę. Czas był pogodny, więc usiedli na dużym balkonie, wychodzącym na ogród. Ada z zapałem mówiła o jasnowidzeniach pani Arnoldowej i o własnych postępach w spirytyzmie, już bowiem duchy zaczęły rozmawiać… Czytaj dalej