O flisie

Ze Gdańska flis wedrując, gdy sobie nadchodził, Stąpił we wsi do karczmy, aby się ochłodził. Ale miasto ochłody jeszcze się zapalił, Bo mu Kupido młodą gospodynią schwalił. Więc każe piwa nosić, a gospodarz baczy, Że mu do żony z wiosłem… Czytaj dalej →

Strzelec

Ale i pierwszy miesiąc miej za podejźrzany,Kiedy od słońca Strzelec bywa zagrzewany.Znak tego nieomylny Niedźwiadek więc daje,Kiedy na końcu nocy z wody rano wstaje,Bo tuż za jego żędłem Strzelec łukiem władaNałożonym, a potem rychło sam wypadaZa Niedźwiadkiem tuż w tropy;… Czytaj dalej →

Modlitwa episjera

Półtora tysiąca lat i więcej protegowałeś. Panie Boże, księży i markizów. Rozbijali po otwartych drogach, naszymi rękami wznosili zamki i pałace, a gdy nam już sił zabrakło i batog bez skutku ześlizgiwał się po krwawych plecach, szli o pomoc do… Czytaj dalej →

Księga ubogich – VI

O starowierne melodie! O bogomodlne organy! Słucham was dzisiaj jak dawniej, Do głębi rozmiłowany. Przychodzę po zrąb sczerniały Modrzewiowego kościoła I słucham, jak głos mnie odwieczny Do wielkich wyzwań woła. Przytulon do lipy stuletniej, Oszołomiony jej wonią, Ulegam jej świętym… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XXII

Ludzie, kochani ludzie! Gdybym tak mógł, jak nie mogę, Wyzwoliłbym waszą duszę, Na skalną pchnąłbym ją drogę. Nie wleklibyście się wówczas Jak błędnych owiec gromada, Nie wiedząc, ku jakiej przełęczy Zwrócić swe kroki wypada. Codziennie ja patrzę na was —… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XXXVIII

Z daleka dochodzi ku mnie Huk armat — słucham go słuchem Na krwawą wieść wytężonym, W zwątpieniu tonący głuchem. Może to grzmot jest, nic więcej — Powszednie juści zjawisko W upalnym lecie i dzięki, Że tak daleko, nie blisko. Czerwoną… Czytaj dalej →

Mazurek

Dobranoc, Jacenta,I wam, usta czyste,I słodkie oczęta,I piersi parzyste! Ja nie spać statecznieCałą noc gotowymBo któż śpi bezpieczniePrzy skarbie takowym? Wzięłaś mi sen całyOczu twych czarami,Nie będę, zuchwały,Żartował z oczami. Pójdęż ja do fary,Jak się na dzień zbierze,Na te twoje… Czytaj dalej →

Podczas pracy w polu

Boże, z Twoich rąk żyjemy,Choć na ziemi pracujemy!Z Ciebie plenność miewa rola,My zbieramy z Twego pola. Wszystko Cię, mój Boże, chwali!Aleśmy i to poznali,Że najmilszą Ci się zdałaPracującej ręki chwała. Co rządzisz ziemią i Niebem,Opatrz dzieci Twoje chlebem,Ty nam daj… Czytaj dalej →

Exegi monumentum aere perennius

Stawiłem sobie pomnik trwalszy niż ze spiży. Od królewskich piramid sięgający wyżej; Ani go deszcz trawiący, ani Akwilony Nie pożyją bezsilne, ni lat niezliczony Szereg, ni czas lecący w wieczności otchłanie. Nie wszystek umrę, wiele ze mnie tu zostanie Poza… Czytaj dalej →

Odyseja – XIII

Odyseusz odpływa od Feaków i przybywa do Itaki Tak opowiadał Odys. Słodkie zachwycenieOniemiło siedzące w izbie zgromadzenie;Li Alkinoj głos zabrał i rzekł tymi słowy:»Jeśliś raz nogą wstąpił w zamek mój spiżowy,Tuszę, że już nieszczęście nie dojmie ci chłostą,Bez burz groźnych… Czytaj dalej →