Już ja nie ten

Lata moje ustąpiły,Nie wiodą już o mnie spory,Jak się dziewczęta kłóciłyZa czasów pięknej Lindory.Dzisiaj, podstarzały,Próżno dla kochankiI śpiewam dzień całyI przynoszę wianki.Schylam się już do wieczora;Już ja nie ten, co był wczora! Przedtym, gdy mi młodość służy,Każda mię ujmowac chciała,I… Czytaj dalej

Pieśń poranna

Kiedy ranne wstają zorze,Tobie ziemia, Tobie morze.Tobie śpiewa żywioł wszelki,Bądź pochwalon, Boże wielki! A człowiek, który bez miary,Obsypany Twymi dary,Coś go stworzył i ocalił,A czemuż by Cię nie chwalił? Ledwie oczy przetrzeć zdołam,Wnet do mego Pana wołam,Do mego Boga na… Czytaj dalej

Odyseja – X

Przygody u Ajola, Lajstrygonów, Kirki »Przybywamy do wyspy Ajolii[1], zagnaniWiatrem. Syn Hippodata, Ajol[2] mieszkał na niéj.Był to przyjaciel bogów i od nich kochany.Pływającą tę wyspę strzegą w okręż[3] ścianySpiżowych wałów, nie mniej i pobrzeżne skały.Dzieci miał on dwanaście, które się… Czytaj dalej

Emancypantki I – III

Godzina wieczornych posłuchań skończyła się. Z wieloletniego przyzwyczajenia pani Latter usiadła przed swym męskim biurkiem, skąd patrzył na nią zamyślony Sokrates, ogromny kałamarz i jeszcze ogromniejsze księgi. Dawnymi czasy w takiej chwili zabierała się do robienia rachunków, do czytania listów… Czytaj dalej

Emancypantki I – XIX

W połowie marca około siódmej wieczór panna Howard powróciwszy z miasta wywołała Madzię z klasy i zaprowadziła do swego pokoju. Panna Howard była rozgorączkowana. Drżącymi rękoma zapaliła lampę i nie zdejmując okrycia ani kapelusza rzuciła się na krzesło. Zwykle różowa… Czytaj dalej

Emancypantki I – XXXV

Zdawało się Madzi, że tonie w niezmiernym ognisku: jej ręce i nogi już spopielały – oddycha płomieniami – zamiast głowy ma żelazną kulę rozpaloną do czerwoności, a zamiast języka żarzący węgiel. Już nie chciała żyć, tylko – nie cierpieć. Więc… Czytaj dalej

Emancypantki I – LI

Madzia pożegnała rozgadanego Miętlewicza i załatwiwszy w mieście sprawunki wróciła do domu. Ku wieczorowi przyszedł major z proboszczem i jak zazwyczaj siedli starcy do szachów w altanie, dokąd Madzia przyniosła kawę. Doktór Brzeski palił niedrogie cygaro i przypatrywał się grającym.… Czytaj dalej

Emancypantki II – IX

Raz… (było to po Bożym Narodzeniu) około dwunastej z rana służący Jan wezwał pannę Brzeską i panienki do salonu. Poszły. Madzia chwilę zatrzymawszy się we drzwiach spostrzegła w lustrze dwie zakonnice w granatowych sukniach i białych kapeluszach, jak wielkie motyle.… Czytaj dalej

Emancypantki II – XXV

Nazajutrz na pensji około pierwszej przełożona wezwała Madzię do kancelarii. Tam, obok uśmiechniętej panny Malinowskiej, stała płacząca Mania Lewińska, która na widok Madzi złożyła ręce i – upadła jej do nóg łkając: – Ach, Madziu… ach, pani… tyle łaski!… Władek… Czytaj dalej

Emancypantki II – XLI

W połowie września, około siódmej wieczór, od tłumu przechodniów, którzy mijali pałac Solskich, oderwał się niewysoki jegomość w szarym paltocie i skręcił na dziedziniec. Przy żelaznej bramie nie było nikogo; z budki stróża, gdzie płonęło czerwone światło, dolatywały fałszywe dźwięki… Czytaj dalej