A co wam śpiewać…

A co wam śpiewać, laleczki? Bo umiem różne piosneczki: Takie piosneczki i pieśni, O jakich lalkom się nie śni! Umiem piosenki znad łąki, Tak jak je nucą skowronki, Kiedy piórkami szaremi Pod niebo lecą od ziemi, Nad ziemią lecą i… Czytaj dalej

Pobudka wiosny

Czy tak cisza w uchu dzwoni? Czy gdzieś pędzi tabun koni Z uroszonych łąk? Hej, wszak ci to nasz majowy Bębenista znad dąbrowy, Wszak to huczy bąk! Huczy, leci, jeży wąsa, Łbem w bermycy hardo trząsa. Z drogi, z drogi… Czytaj dalej

Czekaj na kwiat…

Czekaj na kwiat, Czekaj na kwiat, Co ma zakwitnąć po burzy… Czekaj na świt, Czekaj na świt, Co się ze zmierzchów wynurzy… Czekaj na głos, Czekaj na głos, Co wyjdzie z cichej pustyni… Czekaj na sąd, Czekaj na sąd, Co… Czytaj dalej

Do wierzby w Prato

Wierzbo moja, płaczko moja, Wspólne nasze łzy! U jednego tęsknot zdroja Stoim, ja i ty… Na rozdrożu, na tułaczem, Gdzie nas rzucił los, Przeminionej wiosny płaczem W jeden szum i głos… Płaczem zorzy tej liliowej I słowiczych dni, I tej… Czytaj dalej

Dym

Ile razy spojrzała w okno swej izdebki, tyle razy widzieć go mogła, jak z ogromnego komina fabryki walił siwym słupem. Nieraz nawet umyślnie odrywała od roboty stare swoje oczy, aby rzucić na niego choć jedno spojrzenie. W spojrzeniu tym była… Czytaj dalej

Fiumicino

Słońce piecze. Z błot rzymskich zieje mglista para. Świat zapadły, brunatną zarośnięty trzciną. Żółtego Tybru wody ociężale płyną, Na prawo — Fiumicino, na lewo — Fiumara, W pośrodku Święta Wyspa boskiego cezara, Na niej pastuch trzód kozich oblepiony gliną. Port… Czytaj dalej

Grajek

I Hej, otworzył się przede mną Świat boży, siny, Kiedym sobie fujareczkę Wyciął z wierzbiny! Otworzyły się przede mną Te ciemne wrota, Co w nie leci, ulatuje Z piersi tęsknota! Otworzyły się przede mną Niebieskie kraje, Uwidziałem, jak zorzeńka Za… Czytaj dalej

Ileś łez wylał, płacząc nie nad sobą…

…Ileś łez wylał, płacząc nie nad sobą,Ale nad świata żałobą,Tyle, za czasem, rosySpuszczą niebiosy,Na wyschłe prochy twych kości,Iżbyś wskrzesnął, a znowu oddychał w jasności. Lecz czyje oczy zawsze suche były,Jako dwie skaliste bryły,Darmoby ów, jak kania, rozdarłszy gardzieli,Krzyczał: »Rorate coeli!«