Gęby za lud krzyczące…

Gęby za lud krzyczące sam lud w końcu znudzą.I twarze lud bawiące na końcu lud znudzą.Ręce za lud walczące sam lud poobcina.Imion miłych ludowi lud pozapomina.Wszystko przejdzie. Po huku, po szumie, po trudzieWezmą dziedzictwo cisi, ciemni, mali ludzie. W Lozannie… Czytaj dalej →

Trzech Budrysów

Stary Budrys trzech synów, tęgich jak sam Litwinów, Na dziedziniec przyzywa i recze: «Wyprowadźcie rumaki i narządźcie kulbaki, A wyostrzcie i groty, i miecze. «Bo mówiono mi w Wilnie, że otrąbią niemylnie Trzy wyprawy na świata trzy strony: Olgierd ruskie… Czytaj dalej →

Czatyrdach

Mirza Drżąc muślemin całuje stopy twej opoki, Maszcie krymskiego statku, wieki Czatyrdachu! O minarecie świata! o gór padyszachu! Ty, nad skały poziomu uciekłszy w obłoki, Siedzisz sobie pod bramą niebios, jak wysoki Gabryjel pilnujący edeńskiego gmachu; Ciemny las twoim płaszczem,… Czytaj dalej →

Rezygnacja

Nieszczęśliwy, kto próżno o wzajemność woła, Nieszczęśliwszy jest, kogo próżne serce nudzi, Lecz ten u mnie ze wszystkich nieszczęśliwszy ludzi, Kto nie kocha, że kochał, zapomnieć nie zdoła. Widząc jaskrawe oczy i bezwstydne czoła, Pamiątkami zatruwa rozkosz, co go łudzi;… Czytaj dalej →

Improwizacja z powodu wysłania filaretów…

Muszę zakończyć ja, com zaczynał, Gdy padł mrok, – a wschodzi słońce; Jam dał początek, dam teraz finał I złączę pieśni dwa końce. Nie dosyć na tych dostarczasz wątek, Młody poeto i bracie! Słyszę, że blisko nadchodzi Piątek, O Piątku… Czytaj dalej →

Ballada dziadowska

Postukiwał dziadyga o ziem kulą drewnianą,Miał ci nogę obciętą aż po samo kolano. Szedł skądkolwiek gdziekolwiek — byle zażyć wywczasu,Nad brzegami strumienia stanął tyłem do lasu. Stał i patrzał tym białkiem, co w nim pełno czerwieni,Oj da-dana, da-dana! — jak… Czytaj dalej →

Jak niewiele ma znaków to ubogie ciało

Jak niewiele ma znaków to ubogie ciało,Gdy chce o sobie samym dać znać, co się stało…Stało się, bo się stało! Już się nie odstanie!Patrzę ciągle i patrzę, jak gdyby w otchłanie,I ciągle nasłuchuję, czy kto puka w ciszę?…Nie dlatego, ze… Czytaj dalej →

Romans

Romans śpiewam, bo śpiewam! Bo jestem śpiewakiem!Ona była żebraczką, a on był żebrakiem. Pokochali się nagle na rogu ulicyI nie było uboższej w mieście tajemnicy… Nastała noc majowa, gwiaździście wesoła,Siedli — ramię z ramieniem — na stopniach kościoła. Ona mu… Czytaj dalej →

W południe

Wzdłuż chat, ponad strzechamiPołudnia żar zawziętyWidomie drga i mamiNiepochwytnymi pręty… Wpośród zielonych murawSchną rosy ciemne ślady,Samotnej studni żurawPatrzy w dalekie sady. Na przeciwległe wzgórzeGłóg wpełzły i berberysPoprzez słoneczne kurzeGałęzi rzuca przerys. Południe samo siebieRoztrwania w oman senny…Niebem prześwieca w niebiePrzezroczy… Czytaj dalej →

Przygody Sindbada Żeglarza – Przygoda pierwsza

Kapitan, posłyszawszy moją odpowiedź, rzekł przyglądając mi się uważnie: — Mówili mi nieraz moi marynarze, że Diabły Morskie umieją czytać i pisać. Nie wierzyłem dotychczas tym opowiadaniom. Teraz jednak przekonywam się naocznie, iż twierdzenia moich marynarzy były prawdziwe. Byłbym ci… Czytaj dalej →