Dusiołek

Szedł po świecie Bajdała,Co go wiosna zagrzała —Oprócz siebie — wiódł szkapę, oprócz szkapy — wołu,Tyleż tędy, co wszędy, szedł z nimi pospołu. Zachciało się BajdalePrzespać upał w upale,Wypatrzył zezem ściółkę ze mchu popod lasem,Czy dogodna dla karku — spróbował… Czytaj dalej

Mrok na schodach

Mrok na schodach. Pustka w domuNie pomoże nikt nikomu.Ślady twoje śnieg zaprószył,Żal się w śniegu zawieruszył. Trzeba teraz w śnieg uwierzyćI tym śniegiem się ośnieżyć –I ocienić się tym cieniemI pomilczeć tym milczeniem.

Stodoła

Tyś całował dziewczynę, lecz kto biel jej ciałaPoróżowił na wargach, by cię całowała? Tyś topolom na drogę cień rzucać pozwolił,Ale kto je tak bardzo w niebie roztopolił? Tyś pociosał stodołę w cztery dni bez mała,Ale kto ją stodolił, by —… Czytaj dalej

Wieczorem

Mrok się gęstwi po sadzie, ziemny powiał chłód,Zda się, iż dal zbłąkana podchodzi do wrót …Wiatr się zsuną ze strzechy na gałęzie drzew, –Czy on we mnie tak śpiewa? Widzę poprzez śpiew,Jak księżyc wschodzi nad borem! W podwórzu, dokąd zajrzał… Czytaj dalej

Przygody Sindbada Żeglarza – Przygoda szósta

Zmęczony trudami podróży z radością wstąpiłem w znajome progi rodzinnego pałacu. Przede wszystkim postanowiłem przeprosić wuja Tarabuka za to, żem się z nim nie pożegnał przed wyruszeniem w ostatnią, zgoła niespodzianą i nie zamierzoną przeze mnie podróż. Wyznam, iż stęskniłem… Czytaj dalej

Nie-Boska komedia – Część pierwsza

Do błędów, nagromadzonych przez przodków, dodali to, czego nie znali ich przodkowie – wahanie się i bojaźń – i stało się zatem, że zniknęli z powierzchni ziemi i wielkie milczenie jest po nich. Bezimienny To be, or not to be,… Czytaj dalej

Marnotrawstwo

„Znałeś dawniej Wojciecha?” — „Któż nie znał! Co terazBez sług, ledwo w opończy brnie po błocie nieraz,Niegdyś w karecie, z której dął się i umizgał,Takich, jakim jest dzisiaj, roztrącał i bryzgał.Ustępowali z drogi wielmożnemu panuLepsi i urodzeniem, i powagą stanu;Nieraz… Czytaj dalej

Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki – I – Rozdział 17

ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY Okręt nasz był wojenny, o sześciudziesiąt armatach; wiózł do Batawii urzędników tamtejszej regencji. Oprócz majtków i żołnierzy było nas podróżnych kilkunastu. Pierwsze morskie kołysania sprawiły we mnie zwyczajny skutek znacznej słabości. Pomału wdrożyłem się do tego nowego sposobu… Czytaj dalej

Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki – II – Rozdział 16

ROZDZIAŁ SZESNASTY Słabość wczorajsza zasiągnęła dzień następujący. Pod tym więc pretekstem, wziąwszy z sobą prowiant; pospieszyłem do moich skarbów. Dowiedziawszy się z papierów, iż okręt rozbity był armatora francuskiego miasta de S. Malo, znalazłem między nimi weksle: jeden do Amszterdamu… Czytaj dalej

Mikołaja Doświadczyńskiego przypadki – III – Rozdział 15

ROZDZIAŁ PIĘTNASTY Nie udało mi się w Warszawie; ale ja się dlatego ani na Warszawę, ani na rodzaj ludzki nie gniewam. Każdy człowiek ma swój właściwy sposób myślenia; mój nie zgodził się z Warszawą, pojechałem więc myśleć do Szumina. Kto… Czytaj dalej