Dedykacja Mikołajowi Wolskiemu…

Cny Marszałku, luboś jest nie w lesiech schowany,Ani wiek twój na podłe zabawy oddany,Aleś w pańskich pałacach lata świetne trawiłI dzielność swą na miejscach okazałych stawił;Te wszakże sielskie mowy i proste rozprawyPrzynoszę przed cię! Czasem podlejsze potrawyLepiej smakują niżli pułmiski… Czytaj dalej

Kupiec wenecki

AKT PIERWSZY. Scena pierwsza. Wenecya. Ulica. Wchodzą: ANTONIO, SALARINO i Solanio. ANTONIO W istocie, nie wiem, dlaczegom tak smutny. Już mam dość tego, i wy też podobno. Lecz skąd to przyszło, jakem w ten stan popadł, Co on ma znaczyć,… Czytaj dalej

Romeo i Julia – Akt drugi

Prolog CHÓR Namiętność dawna blednieje i kona, Na jej mogile kwiat wyrasta nowy. Piękność, dla której umrzeć był gotowy, Zbladła już, Julii spojrzeniem zgaszona. Kocha kochany; pierś mu rozpłomienia Czar jej źrenicy; córce przeciwnika Jak miłość wyzna? a ona połyka… Czytaj dalej

Na herb Półkoza

Pijane sługi dzieciom swym pokazowaliSpartani, chcąc, by sprosność pijaństwa w czas znali.Mądrze! Poznanej wady w swym kształcie prawdziwymBy się nie strzegł, i będzież kto tak niebaczliwym?Toż chciał (mnimam), w pierścieniu co dał Oślej GłowieMiejsce naprzód: by głupstwa sprosność potomkowieNa ten… Czytaj dalej

Wiersz dedykacyjny i przedmowa

Gryfowie strzegą złota i biją się o nie Tak w południowej, jako i w północnej stronie. Niebożęta Pigmei trudność z nimi mają, Którzy się o ten kruszec z pilnością starają. Ale polscy Gryfowie nie tak żądni złota, Jako wolności stróże,… Czytaj dalej

Chłopi – Jesień – Rozdział VIII

Nazajutrz gruchnęła po Lipcach wieść o Borynowych z Jagną zmówinach. Wójt był dziewosłębem – więc wójtowa, że mąż srogo przykazywał pary z gęby nie puszczać przódzi, nim powróci, dopiero na odwieczerzu pobiegła do sąsiadki, rzekomo soli pożyczyć, i już na… Czytaj dalej

Chłopi – Lato – Rozdział XII

Naraz porwał się za nią lecieć. – A to gdzie? – warknęła groźnie matka zapierając mu sobą drzwi. – Dlaczego ją mama wypędziła, za co? Że była dla mnie taka poczciwa! To niesprawiedliwie, ja na to nie pozwolę! Cóż ona… Czytaj dalej

Chłopi – Zima – Rozdział IV

W Wigilię przed godnymi świętami już od samego świtania wrzał przyspieszony, gorączkowy ruch w całych Lipcach. W nocy czy też dopiero na odedniu mróz był znowu krzepko chycił, a że przyszedł po paru dniach miętkich i wilgnych mgieł, to obwalił… Czytaj dalej

Ziemia obiecana – Tom pierwszy – Rozdział IV

Czwarta dochodziła, gdy Borowiecki znalazł się na ulicy. Stangret, nie doczekawszy się, odjechał do stajni. Wiatr huczał głęboko i zamiatał kałuże z taką siłą, że błoto bryzgało na parkany i na wąską ścieżkę, służącą za chodnik. Borowiecki wzdrygnął się, przejęty… Czytaj dalej