Gdy tu mój trup…

Gdy tu mój trup w pośrodku was zasiada,W oczy zagląda wam i głośno gada,Dusza w ten czas daleka, ach, daleka,Błąka się i narzeka, ach, narzeka. Jest u mnie kraj, ojczyzna myśli mojej,I liczne mam serca mego rodzeństwo;Piękniejszy kraj niż ten,… Czytaj dalej →

Toasty

Co by było wśród zakresu,Na który ludzie rzuceni,Bez światła, ciepła, magnesuI elektrycznych promieni? Co by było? – zgadnąć łatwo:Ciemno, zimno, chaos czyste.Witaj więc, słoneczna dziatwo,WIWAT światło promieniste! Lecz cóż po światła iskierce,Gdy wszystko dokoła skrzepło?Zimny świat i zimne serce,Ciepła trzeba.… Czytaj dalej →

Ałuszta w nocy

Rzeźwią się wiatry, dzienna wolnieje posucha, Na barki Czatyrdachu spada lampa światów, Rozbija się, rozlewa strumienie szkarłatów I gaśnie. Błędny pielgrzym ogląda się, słucha: Już góry poczerniały, w dolinach noc głucha, Źródła szemrzą jak przez sen na łożu z bławatów;… Czytaj dalej →

Błogosławieństwo

Błogosławiony rok ów, miesiąc i niedziela,I dzień ów, i dnia cząstka, i owa godziną,I chwila, i to miejsce, gdzie moja dziewczynaUczucia mi natchnęła, choć ich nie podziela. Błogosławione oczki blasku i wesela,Skąd amorek wygląda i łuczek napina,Błogosławiony łuczek, strzałki i… Czytaj dalej →

Oda do młodości

Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy;Młodości! dodaj mi skrzydła!Niech nad martwym wzlecę światemW rajską dziedzinę ułudy:Kędy zapał tworzy cudy,Nowości potrząsa kwiatemI obleka w nadziei złote malowidła. Niechaj, kogo wiek zamroczy, Chyląc ku ziemi poradlone czoło, Takie widzi świata koło,… Czytaj dalej →

Ballada bezludna

Niedostępna ludzkim oczom, że nikt po niej się nie błąka,W swym bezpieczu szmaragdowym rozkwitała w bezmiar łąka,Strumień skrzył się na zieleni nieustannie zmienną łatą,A gwoździki spoza trawy wykrapiały się wiśniato.świerszcz, od rosy napęczniały, ciemnił pysk nadmiarem śliny,I dmuchawiec kroplą mlecza… Czytaj dalej →

Głuchoniema

We wsi naszej jest jedna głuchoniema dziewka.Pragniesz głos jej posłyszeć, gdy patrzy w lazury,Bo w jej oku się tai gadatliwa śpiewka.Przyszła do nas z wsi obcej, nie wiadomo której. Nikt nie zna jej nazwiska ni snu. co ją stworzył —Chyba… Czytaj dalej →

Przyjdę jutro, choć nie znam godziny

Pordzewiały twojej wrótni zawory,Dym z twej chaty nie buja po niebie, –Mnie tam niema! Tu jestem – bez ciebie,Tu, gdzie w próżni mijają wieczory!Zmienionego, nim przywrzesz do łona,Wiem, że poznasz po łkaniu przewiny!…Czekaj na mnie, w cień własny wpatrzona,Przyjdę jutro,… Czytaj dalej →

W polu

Dwoje nas w ciszy polnego zakątka.Strumień na oślep ku słońcu się pali,W liściu, co trafił na krzywy prąd fali,Wirując, płynie szafirowa łątka. Nadbrzeżna trawa, zwisając, potrącaO swe odbicie zsiwiałą kończyną,Do której ślimak, pęczniejąc z gorąca,Przysklepił muszlę swym ciałem i śliną.… Czytaj dalej →

Przygody Sindbada Żeglarza – Przygoda wstępna

Nazywam się Sindbad. Mieszkam stale w Bagdadzie. Rodzice moi umierając zostawili mi w spadku tysiąc worów złota, tysiąc beczek srebra, sto pałaców, sto ogrodów i jeden trzonowy ząb mego pradziadka, który ojciec mój przechowywał w hebanowej szkatułce jako pamiątkę i… Czytaj dalej →