Rękawiczka

Chcąc być widzem dzikich bojów,Już u zwierzyńca podwojówKról zasiada.Przy nim książęta i panowie Rada,A gdzie wzniosły krążył ganek,Rycerze obok kochanek. Król skinął palcem, zaczęto igrzysko,Spadły wrzeciądze; ogromne lwiskoZ wolna się toczy,Podnosi czoło,Milczkiem obraca oczyWokoło,I ziewy rozdarł straszliwie,I kudły zatrząsł na… Czytaj dalej →

Polały się łzy

Polały się łzy me czyste, rzęsiste…Na me dzieciństwo sielskie, anielskie,Na moją młodość górną i durną,Na mój wiek męski, wiek klęski;Polały się łzy me czyste, rzęsiste… W Lozannie [1839 – 1840]

Śmierć pułkownika

W głuchej puszczy, przed chatką leśnika,Rota strzelców stanęła zielona;A u wrót stoi straż Pułkownika,Tam w izdebce Pułkownik ich kona.Z wiosek zbiegły się tłumy wieśniacze,Wódz to był wielkiej mocy i sławy,Kiedy po nim lud prosty tak płaczeI o zdrowie tak pyta… Czytaj dalej →

Droga nad przepaścią w Czufut-Kale

Mirza i Pielgrzym Mirza Zmów pacierz, opuść wodze, odwróć na bok lica, Tu jeździec końskim nogom swój rozum powierza; Dzielny koń! patrz, jak staje, głąb okiem rozmierza, Uklęka, brzeg wiszaru kopytem pochwyca, I zawisnął. – Tam nie patrz! tam spadła… Czytaj dalej →

Pan Tadeusz – Księga pierwsza – Gospodarstwo

Powrót panicza – Spotkanie się najpierwsze w pokoiku, drugie u stołu – Ważna Sędziego nauka o grzeczności – Podkomorzego uwagi polityczne nad modami – Początek sporu o Kusego i Sokoła – Żale Wojskiego – Ostatni Woźny Trybunału – Rzut oka… Czytaj dalej →

Boże, pełen w niebie chwały

Boże, pełen w niebie chwały,A na krzyżu – pomarniały –Gdzieś się skrywał i gdzieś bywał,Żem Cię nigdy nie widywał? Wiem, że w moich klęsk czeluściMoc mnie Twoja nie opuści!Czyli razem trwamy dzielnie,Czy też każdy z nas oddzielnie. Mów, co czynisz… Czytaj dalej →

Już Czas Ukochać W Sadzie Pustkowie Bezdomne…

Już czas ukochać w sadzie pustkowie bezdomne,Ptaki niebem schorzałe i drzewa ułomneI płot, co tyle desek w złe stracił godziny,Że na trawę cień rzuca przejrzystej drabiny. Już czas ukochać wieczór z tamtej strony rzeki,I zmarłego sąsiada ogród niedaleki,I ciemność, co,… Czytaj dalej →

Sen

Śniło mi się, że konasz samotnie,Mnie nie było, ale jestem już!…Biegłem do cię powrotnie, powrotniePoprzez gęstwę błyskawic i burz. Leżysz — męką szpecona bezkarnąI zanikiem wychudzonych lic.Dłonie twoje do próżni się garną…Patrzysz na mnie i nie mówisz nic. Więc porwałem… Czytaj dalej →

W ślad za górnym orszakiem…

W ślad za górnym orszakiem obłoków przesuwnych,Co kształty w miarę biegu odmieniają stale,Światła chodzą po łące w odstępach nierównych,Jakby wzajem o sobie nie wiedziały wcale. Nie wiadomo, co łąkę tak szerzy w bezmiary,Czy ich zwiewność, czy cichość, czy ruch, czy… Czytaj dalej →