Pieśn pasterska do Zosi

W Zosi wszystkie me żądze,Zosia moje pieniądze;Kiedy przy mnie przebywa,Na niczem mi nie zbywa. Jeślibym ją utracił,Tobym zdrowiem zapłacił;Tylko, gdy ją całuję,Wtenczas życia moc czuję. Na zielonej leszczyniePtaszek śpiewa ptaszynieI chwali ją i prosi,A ja śpiewam mej Zosi.

Żale sarmaty nad grobem Zygmunta Augusta

Ty śpisz, Zygmuncie! a twoi sąsiedziDo twego domu goście przyjechali!…Ty śpisz! a czeladź przyjęciem się biedziTych, co cię czcili, co ci hołdowali!…Gorzkie wspomnieme, gdy szczęście przeminie,Czemuż i pamięć o nich nie zaginie?… Nie zostawiłeś syna na stolicyPrzez jakieś na nas… Czytaj dalej →

Odyseja – VII

Odyseusz przychodzi do Alkinoosa Tak się tam modlił Odys losem bity srodze,Gdy pannę rącze muły uniosły po drodzeW miasto wiodącej. Jakoż przed dwór okazałyOjcowski gdy zajedzie, muły się wstrzymałyU pierwszej bramy. Bracia, piękni jak niebianie,Wybiegli wszyscy razem na jej powitanieI… Czytaj dalej →

Odyseja – XXIII

Penelopa rozpoznaje Odyseusza Uradowaną starkę szybko nogi niosłyNa górę, gdyż do pani co tchu biegła w posłyZ wiadomością o mężu, że jest między nimi;I u głów jej stanąwszy, rzekła słowy tymi:»Zbieraj się, córko moja, a ujrzysz przed sobąTego, coś oblewała… Czytaj dalej →

Emancypantki I – XV

Piątego dnia po odwiedzinach Mielnickiego, na kilka minut przed pierwszą, w jadalnym pokoju pani Latter i pod jej osobistym dozorem Stanisław i panna Marta przygotowywali stół wykwintnego śniadania. – Śledzie i kawior – mówiła pani Latter – niech panna Marta… Czytaj dalej →

Emancypantki I – XXXI

Nagle stała się rzecz nieoczekiwana. Stojący niedaleko pieca jegomość, którego Zgierski nazywał mecenasem, odezwał się: – Za pozwoleniem!… Teraz ja wtrącę słówko, ponieważ chodzi o sprawę, którą mam w rękach… Obecni odwrócili się. – Z tego, co mówiła szanowna pani… Czytaj dalej →

Emancypantki I – XLVII

Więc sprowadzono Brzeskiego, który przez proste ugniecenie w ciągu kilku minut usunął tępy ból w boku. Eks-paralityczka, rozpływając się w oświadczeniach wdzięczności, tak gorącym afektem na nowo zapłonęła do rodziny Brzeskich, że zaczęła robić doktorowi wymówki. – Dlaczego to Madzia… Czytaj dalej →

Emancypantki II – V

W najbliższą sobotę, jaka przypadała w drugiej połowie października, salony państwa Korkowiczów zajaśniały. Na schodach położono dywany i ustawiono kwiaty, przedpokój zapełnił się służbą, na czele której stał Jan wygolony, w granatowym fraku, czerwonej kamizelce i żółtych spodniach. – Czysta… Czytaj dalej →

Emancypantki II – XXI

Pewnego wieczora Solski z Dębickim przyszedł do siostry na herbatę. Czas był pogodny, więc usiedli na dużym balkonie, wychodzącym na ogród. Ada z zapałem mówiła o jasnowidzeniach pani Arnoldowej i o własnych postępach w spirytyzmie, już bowiem duchy zaczęły rozmawiać… Czytaj dalej →

Emancypantki II – XXXVII

Oboje Brzescy uprosili Dębickiego, ażeby zjadł z nimi obiad. Zgodził się pod warunkiem, że pozwolą mu zajrzeć do domu, do Zosi. W godzinę był z powrotem. Jedli obiad w numerze we troje, a przez ten czas Zdzisław z doskonałym humorem… Czytaj dalej →