O pogodę

Dosyć, Boże, deszcze lały!Twoje się dzieci zebrały,Proszą od ciebie pogody:Błyśnij słońcem, spłyną wody! Spojźrzyj na niwy zgubione,Na sługi Twoje strwożone,Wróć plon, który nas posili,Ażebyśmy Ci służyli.

Rozstanie się Medona

Rzucając trzodę i dawne koszary,Zrażony Medon w insze brał się kraje.Napróżno mu Filon ganił stary!On sobie mówić i słowa nie daje. Uparł się; znowu radby się odmienił:Często się tędy obejrzy nieznacznie,Gdzie się Palmiry piękny sad zielenił,Nareszcie usiadł i tak śpiewać… Czytaj dalej →

Odyseja – V

Tratwa Odyseusza Eos z łoża ślicznego Tytona[1] gdy wstała,Na bogów i na ludzi zdrój światła wylała,A na wiecu zasiedli niebianie zebrani,Śród nich Zeus, pan wszystkiego, wszyscy mu poddani.Atenie na myśl przyszły Odysa cierpienia,Ninie jeńca Kalypsy, i do zgromadzeniaRzekła:»Ojcze Kronidzie, wy… Czytaj dalej →

Odyseja – XXI

Próba łuku Sowiooka bogini tchnęła w pierś królowej,Rozumnej Penelopy, pomysł tej osnowy:Żeby gładkie żelaza, kołczan, łuk OdysówPoznosić w wielką izbę, gachom do popisów –I do rzezi, co zaraz potem się rozpocznie.Więc na wschody, ku szczytom zamku szła niezwłocznie,Gdzie klucz miedny… Czytaj dalej →

Emancypantki I – XIII

Do przedpokoju zadzwoniono i panna Klara opuściła gabinet. Pani Latter głęboko odetchnęła zobaczywszy, jak rozpływa się między portierami wysoka figura nauczycielki. „Mielnicki!” – pomyślała słysząc ciężkie tupanie i zdejmowanie dużego futra w przedpokoju. Jakoż wszedł jegomość otyły i rumiany, w… Czytaj dalej →

Emancypantki I – XXIX

Odurzenie Madzi trwało niedługo, tym bardziej że na ulicy zaczął krążyć jakiś młody człowiek, prawdopodobnie z zamiarem ofiarowania jej swoich usług i serca. Ocknęła się, a w głowie jej wyraźnie zarysowały się dwie myśli: pierwsza – że pensja pani Latter… Czytaj dalej →

Emancypantki I – XLV

Miętlewicz nie bardzo rozumiał, o czym mówili artyści, tylko czuł, że wszystkie ich pretensje i skargi nie wypełniłyby głębokości jego żalu. Szedł cichymi, niebrukowanymi ulicami, na których świeciły dwie dymiące latarnie, i myślał: „Po com ja wmieszał się do tego?…… Czytaj dalej →

Emancypantki II – III

Pani Korkowiczowa posiadała dyktatorską władzę nad domem. Tylko jej lękała się służba, jej ustępował mąż, tylko jej rozkazy spełniały panienki, a nawet ukochany syn, który nie bardzo słuchał ojca. Opanowała wszystkich z mniejszym lub większym oporem z ich strony. Toteż… Czytaj dalej →

Emancypantki II – XIX

Gdy Stefan Solski był dzieckiem, dom jego rodziców odznaczał się pewną oryginalnością. Niekiedy we wszystkich pokojach i salonach głównego korpusu tudzież prawego i lewego skrzydła otwierały się, drzwi na oścież, a zdziwiony gość słyszał odległy, lecz szybko zbliżający się tętent,… Czytaj dalej →

Emancypantki II – XXXV

W chwili kiedy zarumienionej ze śmiechu Madzi oczy napełniły się łzami, a uczony matematyk robił takie grymasy jak ścięta głowa pod wpływem prądu elektrycznego, drzwi pokoiku otworzyły się i na progu stanął dziwny człowiek. Był to mężczyzna młody, dość wysoki,… Czytaj dalej →