Do wierzby w Prato

Wierzbo moja, płaczko moja, Wspólne nasze łzy! U jednego tęsknot zdroja Stoim, ja i ty… Na rozdrożu, na tułaczem, Gdzie nas rzucił los, Przeminionej wiosny płaczem W jeden szum i głos… Płaczem zorzy tej liliowej I słowiczych dni, I tej… Czytaj dalej →

Dym

Ile razy spojrzała w okno swej izdebki, tyle razy widzieć go mogła, jak z ogromnego komina fabryki walił siwym słupem. Nieraz nawet umyślnie odrywała od roboty stare swoje oczy, aby rzucić na niego choć jedno spojrzenie. W spojrzeniu tym była… Czytaj dalej →

Fiumicino

Słońce piecze. Z błot rzymskich zieje mglista para. Świat zapadły, brunatną zarośnięty trzciną. Żółtego Tybru wody ociężale płyną, Na prawo — Fiumicino, na lewo — Fiumara, W pośrodku Święta Wyspa boskiego cezara, Na niej pastuch trzód kozich oblepiony gliną. Port… Czytaj dalej →

Grajek

I Hej, otworzył się przede mną Świat boży, siny, Kiedym sobie fujareczkę Wyciął z wierzbiny! Otworzyły się przede mną Te ciemne wrota, Co w nie leci, ulatuje Z piersi tęsknota! Otworzyły się przede mną Niebieskie kraje, Uwidziałem, jak zorzeńka Za… Czytaj dalej →

Ileś łez wylał, płacząc nie nad sobą…

…Ileś łez wylał, płacząc nie nad sobą,Ale nad świata żałobą,Tyle, za czasem, rosySpuszczą niebiosy,Na wyschłe prochy twych kości,Iżbyś wskrzesnął, a znowu oddychał w jasności. Lecz czyje oczy zawsze suche były,Jako dwie skaliste bryły,Darmoby ów, jak kania, rozdarłszy gardzieli,Krzyczał: »Rorate coeli!«

Józik Srokacz

Moim synom Siedzieliśmy właśnie przy stole. – Dzień był prześliczny, wrześniowy; mgły ranne wytarły się około południa w słoneczną pogodę, w której bladawym, już jesion zapowiadającym błękicie polatywały lekkie strzępki pajęczyny. Przez otwarte okna widać było nad drogą złote pyły… Czytaj dalej →

La Ruota

Rzędem zasiadły z księgami prorok!Na starym fresku sklepionej Ruoty:Mojżesz, Ezechiel, od widzeń swych złoty,Izajasz, Amos, Daniel orlooki. Lecz czas szedł tędy gromowymi krokiI rewolucji wielkiej biły młoty,I wichry wieków tu brały swe loty,I starły twarze, szaty i obłoki. Sam Hiob,… Czytaj dalej →

Mendel Gdański

Od wczoraj jakiś niepokój panuje w uliczce. Stary Mendel dziwi się i częściej niż zwykle nakłada krótką łajkę patrząc w okno. Tych ludzi nie widział on tu jeszcze. Gdzie idą? Po co przystają z robotnikami, śpieszącymi do kopania fundamentów pod… Czytaj dalej →

Na Kurpikach

Zamodrzała puszcza świtem, Postukuje bartnik sitem, Postukuje w pszczelne kłody: — Będąż, będą lać się miody! Stoi łąka w pierwszym kwiecie, Szumi w miody liść dąbrowa, — O reteczki, o mój świecie, Jegódeczko jelowcowa! W starej chacie pukłak stary, W… Czytaj dalej →