Anhelli – Rozdział II

Rozpatrzywszy się Szaman w sercach owej zgrai wygnańców, rzekł sam w sobie: Zaprawdę nie znalazłem tu, czegom szukał; oto serca ich słabe są i dadzą się podbić smutkowi. Dobrzy byliby z nich ludzie w szczęściu, ale je nędza przemieni w… Czytaj dalej →

Balladyna – Akt II

Scena I Las przy jeziorze Gople. – Wschód słońca. – Chochlik i Grabiec w czerwone błoto trzęsawic uwalany – i dobrze podpity. GRABIECNie pójdę krokiem dalej. CHOCHLIKAle tu już bliskoDo twojego domostwa. GRABIECMoje czarne psisko,Nie wierzę tobie… bo mię błąkasz… Czytaj dalej →

Lilla Weneda – Do Autora „Irydiona”

Kochany Endymionie poezji, drzemiący w cieniu gajów laurowych, z lekkością i ciszą letniej błyskawicy przedzieram się przez czarne liście drzew nieśmiertelnych i trzema błyskami budzę ciebie ze snów niespokojnych… Wstań! wstań, mój Endymionie, tajemniczej Muzy kochanku, i postąp krokiem ku… Czytaj dalej →

Maria Stuart – Akt I

Scena I Sala w pałacu Holy Rood. MARIA STUART, RIZZIO, PAŹ PAŹbiega prędko Smutne wieści przynoszę, posłuchaj, królowo; Od dawna cię znieważa płochy lud stolicy; Dziś jeszcze byłem świadkiem, jak zniewagę nową Wyrządził twym pałacom, królewskiej kaplicy. Dziś, królowo, nad… Czytaj dalej →

Do Franciszka Szemiotha

Nie zapominaj, że kiedyś ubogi Twój przodek, włosy zarosły długiemi, Miał swoję puszcze i miał swoje bogi I swoich duchów opiekę na ziemi. A kiedy mówił pacierz tajemniczy I o potomstwo wielkie prosił ducha, To krzyczał z piersi — tak… Czytaj dalej →

Gdy noc głęboka wszystko uspi i oniemi…

Gdy noc głęboka wszystko uspi i oniemi, Ja ku niebu podniósłszy ducha i słuchanie, Z rękami wzniesionymi na słońca spotkanie Lecę — bym był oświecon ogniami złotem. Pode mną noc i smutek — albo sen na ziemi, A tam już… Czytaj dalej →

Kiedy pierwsze kury Panu spiewają…

Kiedy pierwsze kury Panu spiewają, Ja się budzę — i wzrok do gwiazd niosę, Kiedy kwiatki w rosie czoła maczają, Ja ożywam, Pańską pijąc rosę. Cherubiny wtenczas rzędem stają I puklerze z ognia — złotowłose Przeciw duchom złym mają zwrócone,… Czytaj dalej →

Nastał, mój miły, wiek Eschylesowy…

Nastał, mój miły, wiek Eschylesowy: Poemata się rodzą wielkie, ciemne, Na skrzydłach złotych straszne bogów głowy Jak Samuele wychodzą podziemne. Ale nie widzi, kto w duchu nie nowy Albo kto serce ma w sobie nikczemne… Taki — nie słyszy —… Czytaj dalej →

Pieśń Konfederatów Barskich

Nigdy z królami nie będziem w aliansach,nigdy przed mocą nie ugniemy szyi,bo u Chrystusa my na ordynansach,słudzy Maryi. Więc choć się spęka świat i zadrży słońce,chociaż się chmury i morza nasrożą,choćby na smokach wojska latające –nas nie zatrwożą. Więc nie… Czytaj dalej →