Księga ubogich – XXXV

O służebnico w mym domu — Służebni jesteśmy oboje, Wartujem u bram wieczności, Na losy czekając swoje. Niedawnośmy się poznali, Niedawno jesteśmy razem, A zda się, żeśmy od wieków Bożym złączeni rozkazem. A zda się, że nasze spotkanie, Dziś mego… Czytaj dalej →

Księga ubogich – IV

O dolce far niente!… O dolce far niente! O wczasy! O spoczywania! Powiew na niebie obłoki rozgania Brzemieniem deszczu wzdęte. Ruszył się liść na drzewie, Boży go oddech potrąca – W ślad za nim piersi tych liści tysiąca W głośnym… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XX

Przynoszę ci kilka pieśni — Podarek może-ć i miły: Kolebka ich w głazie ciosana, W górach się one zrodziły. W górach się one zrodziły, Tam, gdzie dwie limby pod strażą Odwiecznych, kamiennych złomisk Tulą się k’sobie i marzą. Tulą się… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XXXVI

Chciałbym otwierać dziś serce, Jak wiosennego rana Otwiera bramy kościoła Ręka zakrystiana. Chciałbym, ażeby promienie Rozbudzonego świata Wpływały w tę moją świątnicę, Jak rzeka, co w morze ulata. Jaśniej od słońc najjaśniejszych, Od rzek najwspanialszych rozrzutniej Niechże mi płyną do… Czytaj dalej →

Księga ubogich – V

W niejednej – ci ja biesiedzie Uczestniczyłem wesołej – Słuchajcie mnie, przyjaciele! – Uczeń aż nazbyt pojętny I z nie najgorszej szkoły… Gdy powszedności zbyt wiele Zalazło w progi otwarte – Hej, utęskniony wieczorze! – Serca wszelakie złoto Na jedną… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XXI

Cokolwiek o tym powiecie, Przed wami nie stanę bosy, Pętlicy na kark nie zarzucę, Nie myślę pójść do Kanosy. Nigdym się nie rwał ku cnocie, Grzechów spełniłem niemało — Cóż robić? Wszak tylko z gliny Bóg nam ulepił ciało. Częstom… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XXXVII

Padłeś z daleka od swoich, Za cudzą walczący sprawę — Wroga zagnała cię przemoc, Złośliwe losy krwawe. Ty, dziecko polskiego ludu, Krainy w nieszczęścia żyznej, Pamiętam serce twe młode, Wezbrane dolą ojczyzny. Pamiętam ongi twe listy, Te proste, niewprawne słowa,… Czytaj dalej →

Księga ubogich – VI

O starowierne melodie! O bogomodlne organy! Słucham was dzisiaj jak dawniej, Do głębi rozmiłowany. Przychodzę po zrąb sczerniały Modrzewiowego kościoła I słucham, jak głos mnie odwieczny Do wielkich wyzwań woła. Przytulon do lipy stuletniej, Oszołomiony jej wonią, Ulegam jej świętym… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XXII

Ludzie, kochani ludzie! Gdybym tak mógł, jak nie mogę, Wyzwoliłbym waszą duszę, Na skalną pchnąłbym ją drogę. Nie wleklibyście się wówczas Jak błędnych owiec gromada, Nie wiedząc, ku jakiej przełęczy Zwrócić swe kroki wypada. Codziennie ja patrzę na was —… Czytaj dalej →

Księga ubogich – XXXVIII

Z daleka dochodzi ku mnie Huk armat — słucham go słuchem Na krwawą wieść wytężonym, W zwątpieniu tonący głuchem. Może to grzmot jest, nic więcej — Powszednie juści zjawisko W upalnym lecie i dzięki, Że tak daleko, nie blisko. Czerwoną… Czytaj dalej →