Do Kachny (Księgi Pierwsze)
Pewnie cię moje źwierciadło zawstydzi, Bo się w nim, Kachno, każdy szpetny widzi.
Pewnie cię moje źwierciadło zawstydzi, Bo się w nim, Kachno, każdy szpetny widzi.
Fraszki nieprzepłacone, wdzięczne fraszki moje, W które ja wszytki kładę tajemnice swoje, Bądź łaskawie Fortuna ze mną postępuje, Bądź inaczej, czego snać więcej się najduje. Obrałliby się kiedy kto tak pracowity Żeby z was chciał wyczerpać umysł mój zakryty: Powiedzcie… Czytaj dalej
Po sukni znam żałobę, znam i po podwice. Kasiu, to nie żałoba – ubielone lice!
Fraszki moje (coście mi dotąd zachowały), Nie chcę, żebyście kogo źle wspominać miały. Lecz jesli wam nie g’myśli cudze obyczaje, Niechaj karta występom, nie personom łaje! Chcecieli chwalić kogo, chwalcież, ale skromnie, By pochlebstwa jakiego nie uznano po mnie. To… Czytaj dalej
Filozofi, co nad nas uszy lepsze mają, O dziwnie wdzięcznych głosiech w niebie powiadają. Którym ja, jako prostak, we wszem wiarę dawam, Ale na twej muzyce, Marcinie, przestawam.
ie bądź gościem u siebie, wiedz, co się w cię wleje, Wedle tegoż swe sprawy miarkuj i nadzieje.
Jesliby w moich książkach co takiego było, Czego by się przed panną czytać nie godziło, Odpuść, mój Mikołaju, bo ma być stateczny Sam poeta; rym czasem ujdzie i wszeteczny.
Rad się widzę u ciebie, gospodarzu miły! Ale wypić tak wiele nie mej słabej siły; A gdy mi każesz pełnić sobie albo komu, Jakobyś rzekł: „Nie chcę cię mieć długo w tym domu”.
Mało na tym, że moje fraszki masz pisane, Lecz je chcesz, Mikołaju, mieć i drukowane; Ku ćci czy hańbie mojej? – Cóż, nie wierzysz temu Żeś i sam w nich? Ba, jesteś, już wierz słowu memu A tak rozmyśl się… Czytaj dalej
Jesli darmo masz te książki, A spełna w wacku pieniążki, Chwalę twą rzecz, goścu-bracie, Bo nie przydziesz ku utracie; Ale jesliś dał co z taszki, Nie kupiłeś, jeno fraszki.