Do sąsiada

Rozśmiej się, dobry sąsiedzie! Lisowaty przy biesiedzie Pił z kusza prawie sporego, Tak iż tylko brodę z niego Widać było krokosową. Wyrwał się ktoś z prędką mową: „Towarzysze! Kto to naszę Lisem obramował czaszę?”

Do swych rymów

Rymy głupie, rymy nieobaczne, W których jako we źwierciedle znaczne Me szaleństwo, idźcie w ogień wszytki, A zatłum’cie mój postępek brzydki, Za który się długo wstydać muszę. Serdecznego żalu tu nie ruszę, Bo ten w twardym dyjamencie ryto, Aby wiecznie… Czytaj dalej →

Do starosty

Strzeżesz się moich fraszek, mój dobry starosta, A ja tobie zaś na to tak powiadam sprosta: Kto w mych fraszkach, już może nie zaźrzeć by kąska Biskupom, którzy stoją u świętego Frącka.

Do snu

Śnie, który uczysz umierać człowieka I ukazujesz smak przyszłego wieka, Uspi na chwilę to śmiertelne ciało, A dusza sobie niech pobuja mało! Chce li, gdzie jasny dzień wychodzi z morza, Chce li, gdzie wieczór gaśnie pozna zorza Albo gdzie śniegi… Czytaj dalej →

Do przyjaciela II

Jednego chcieć i nie chcieć to społeczność prawa; Gdzie się myśli nie zgodzą, tam przyjaźń dziurawa. Iż tedy na mym zdaniu ty przestać nie raczysz, Przestanę ja na twoim: owa się obaczysz.

Do przyjaciela I

Nie frasuj sobie, przyjacielu, głowy, Chociaś zawiedzon omylnymi słowy; Poczekaj jeszcze, a przypatrz się pilnie, Jesli prawdziwie czy mówię omylnie, Że białogłowy na to się ćwiczyły, Aby nas za nos, prostaki, wodziły. Ja nic nie twirdzę, ale mi ty powiesz,… Czytaj dalej →

Do poetów

Jako Chiron, ze dwojej natury złożony, Wzgórę człowiek, a na dół koń nieobjeżdżony, Rad był, kiedy przyjmował do swej leśnej szopy Nauczonego syna pięknej Kalijopy, Naonczas gdy do Kolchów rycerze wybrani Pławili się przez morze po kożuch barani: Równiem wam… Czytaj dalej →

Do paniej III

Imię twe, pani, które rad mianuję, Najdziesz w mych rymiech często napisane, A kiedy będzie od ludzi czytane, Masz przed inszymi, jesli ja co czuję. Bych cię z drogiego marmuru postawił, Bych cię dał ulać i z szczerego złota (Czego… Czytaj dalej →