Na pastwisku

Siny dym się wije Pod lasem, daleko; Tam pastuszki ognie palą I kartofle pieką. A Żuczek waruje, Łapki sobie grzeje; Krówki ryczą, porykują, Dobrze im się dzieje. — A, mój Żuczku miły, Obszczekuj od szkody, Bo jak wyjdzie pan ekonom,… Czytaj dalej →

Rzeka

Za tą głębią, za tym brodem, Tam stanęła rzeka lodem; Ani szumi, ani płynie, Tylko duma w swej głębinie: Gdzie jej wiosna, Gdzie jej zorza? Gdzie jej droga Het, do morza? Oj, ty rzeko, oj, ty sina, Lody tobie nie… Czytaj dalej →

Sanna

Jasne słonko, mroźny dzień, A saneczki deń, deń, deń. A koniki po śniegu Zagrzały się od biegu. Jasne słonko, mroźny dzień, A saneczki den, den, den, A nasz Janek w złym sosie, Bo ma gila na nosie.

Ślizgawka

Równo, równo, jak po stole, Na łyżewkach w dal… Choć wyskoczy guz na czole, Nie będzie mi żal! Guza nabić – strach nieduży, Nie stanie, się nic; A gdy chłopiec zawsze tchórzy, Powiedzą, że fryc! Jak powiedzą, tak powiedzą, Pójdzie… Czytaj dalej →

Zła zima

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła! Szczypie w nosy, szczypie w uszy Mroźnym śniegiem w oczy prószy, Wichrem w polu gna! Nasza zima zła! Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła! Płachta na niej długa, biała, W ręku gałąź oszroniała, A… Czytaj dalej →

Zmarzlak

A widzicie wy zmarzlaka, Jak się to on gniewa; W ręce chucha, pod nos dmucha, Piosenek nie śpiewa. – A czy nie wiesz, miły bracie, Jaka na to rada, Gdy mróz ściśnie, wicher świśnie, Śnieg na ziemię pada? Oj, nie… Czytaj dalej →

Pan Zielonka

Pan Zielonka, co nad stawem Mieszka sobie żabim prawem, Ma rodzinę wcale sporą: Dzieci pono aż pięcioro. Już od dziada i pradziada Wielkie Bagno tu posiada, I przy kępie, pod łopianem, Na folwarku tym jest panem. Tu na muszki w… Czytaj dalej →

Prośba Filusia

Puść mnie, puść mnie, panno miła! Jeszcze we mnie słaba siła. Jeszcze w nóżkach czuję drżenie, Jeszcze jestem małe szczenię! Tu śniadanie czeka z dala, Tu jeść panna nie pozwala… Od tej całej edukacji Już mi blisko do wariacji! Na… Czytaj dalej →

Staszek w lesie

Słonko wielce dziś dopieka, Widzi Staszek las z daleka. Inny chłopiec, nie daj Boże, Przeląkłby się lasu może? Ale w Staszku mężna dusza! Sporym tedy krokiem rusza, I po chwili go nakrywa Starych dębów zieleń żywa. O jak cudnie tu… Czytaj dalej →