Zła zima

Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła! Szczypie w nosy, szczypie w uszy Mroźnym śniegiem w oczy prószy, Wichrem w polu gna! Nasza zima zła! Hu! Hu! Ha! Nasza zima zła! Płachta na niej długa, biała, W ręku gałąź oszroniała, A… Czytaj dalej →

Czcigodnemu J.l. Kraszewskiemu

W koło serca narodu, jak struna drgająca, Owinięty, rozdźwiękasz głosami tysiąca Lir, które w piersiach naszych nieświadome drzemią, Niby senne skowronki nad złocistą ziemią. I każda twego ludu krwi serdecznej fala W dźwięk się w tobie — i w okrzyk… Czytaj dalej →

Do kobiety

Czy wiesz, ty piękna i ty uśmiechniona, Której usteczka rozchyla pustota, Co znaczy „kocham”, to najświętsze słowo, Co pada z piersi jako strzała złota, I jak królewskiej purpury zasłona, Oddziela ciebie, wzruszeniem różową I drżącą snami szczęścia dziewiczemi, Od wszystkich… Czytaj dalej →

Dwie gwiazdy

Ślepa matka kądziel przędzie,Kądziel przędzie, nici mota…— Wyjrzyj, wyjrzyj, synku miły,Przede progi, przede wrota. Wyjrzyj synku na wschód słońca,Czy nie świeci gwiazda owa,Szczero-modra owa gwiazda,Betlejemska — trzej-królowa. Na góreczkę wyleć pędem,Gdzie ta wierzba, ta pochyła,A prościutko patrzaj w niebo,Żeby mi… Czytaj dalej →

Fiołek

Kwiatku mój! ty mi jesteś mądrością dziejową, Gdy twa drobna łodyga wśród ciszy i cienia, Nie widząc nawet słońca Bożego nad głową, Nie słysząc nawet pieśni skowronka na niebie, Z silą niepowstrzymaną w ziemię się wkorzenia I nie wątpi o… Czytaj dalej →

Gra w lisa

Dzieci: Lisku! Lisku! Gdzieś to hasał?Lis: Gąskim, panie, w polu pasał.Pasałem je w polu,Pasałem je w boru,Oddałem je wszystkiePani do dworu.Dzieci: Lisku! Lisku! Kłamiesz, wasze!Zjadłeś wszystkie gąski nasze.A teraz uciekaj.Dalej do jamy!Bo jak cię złapiemy,To pieprzu damy!

Ile dnia…

Ile dnia, ziemio, tyle ci i nocy,Ile twej męki, tyle ci i siły,Ile hańbiących jarzem – tyle mocy,Iżby je złamać, jak łańcuch przegniły. Ile nadziei — tyle i rozpaczy,Ile pociechy — tyle smętnych godzin,I tyle śmierci, ile jest narodzin,I tylu… Czytaj dalej →

Jakton

Nie zawsze tak się nazywał. Duży, mały w miasteczku pamięta, że dawniej wołano na niego Lejba Rabinowicz. Tego jednak dawnego nazwiska swojego nie nosił z tak wysoko podniesioną głową, jak dziś nosi swoje przezwanie. Czy skrzynka ze szkłem, którą cały… Czytaj dalej →

Już wróciły…

Już wróciły te żurawie,Co na wyraj poszły ze mną…Śnię po nocach, śnię na jawie,Ale zawsze nadaremno! Cud po cudzie w oczy bijePrzesłonecznie, przebogato…Przecież nic mi nie zakryjeCiebie, pole — ciebie, chato! Chodzę, patrzę na te dziwy,Co nie moje, co nie… Czytaj dalej →

Kubek

Z jednego kubka ty i ja Piliśmy onej chwili: Lecz że nam w wodę padła łza, Więc kubek my rozbili. I poszli w świat, i poszli w dal, Osobną każde drogą, Ani nam szczątków onych żal, Co zrosnąć się nie… Czytaj dalej →