Skąd się biorą piosenki?

— Piosenki, piosenki,Skąd wy się bierzecie?Czy tak wyrastacieJako polne kwiecie? Czy na łąki nasze,Na tę ziemię czarną,Razem z deszczem padaZłote wasze ziarno? Czy was cichy wietrzykRoznosi po świecie?Czy razem z tą chmurkąNad wioską płyniecie? Czy jak ten strumyczek,Co się błoniem… Czytaj dalej →

Słabością nienawiści

…Słabością nienawiści jest, że na swem niebieNie widzi ni gwiazd, ni słońca,Ni tęczy, ni żórz purpury,Ni mlecznych dróg bez końca,A tylko — siebie,Cień ogromny, a pusty, co ją tak ogarnia,Jak wiecznej nocy męczarnia. A zaś miłości mocą jest, że na… Czytaj dalej →

Tęskno mi!…

Tęskno mi! Do tych pieśni tęskno mi urwanych, Którym wolno na usta wybiec przez połowę… I w słowach, wpół stłumionych i wpół okowanych, Z najbliższymi prowadzić daleką rozmowę. Tęskno mi! Do cichego tęskno mi westchnienia, Co upada mdlejące na uśpione… Czytaj dalej →

W Porta Pia

W wielkim milczeniu ruiny i nocy Duchowi memu stanęłaś widoma, A było mi tak, jak gdyby prorocy Tu byli doma… Że w pustce swojej masz głos, który woła, Że przed twą ciszą schylają się czoła, To jest największa może z… Czytaj dalej →

W pole, w pole…

W pole, w pole, po padole Buja sokół siwy… Kiedyż tobie wzejdzie zorza, Kraju nieszczęśliwy! Zapłonęła, zagorzała Jutrzenka na niebie, Wschodzi, wschodzi złote słonko, Ale nie dla ciebie. Wschodzi słonko, wschodzi złote, Kalinowa zorza, A nad tobą nocka ciemna Od… Czytaj dalej →

Widzenie

I porwał mnie Pan, i jak EzechielaObwiódł mnie polem pełnem suchych kości,Które nie miały grobu ni mściciela. I ustał we mnie duch od struchlałości,A oczy moje w ogniach padły na nie,I obłąkały sie wśród ich białości. Lecz głos się pański… Czytaj dalej →

Wstań, o dziecię!

Wstań, o dziecię! Idź na pole,Gdzie pot ludu wsiąka w rolę,Gdzie pod jasnem naszem niebemKłosy brzęczą żytnim chlebem,Jako struny szklane…Idź i słuchaj — a w tym szumieMoże serce twe zrozumie,Jakie to tam rosy świecą,Jak masz uczcić dolę kmiecąI zgrzebną sukmanę.

Za kółkiem

O, jak miło, o, jak błogo W cudny ranek len Z wiatrem lecieć na przegony, Hen, przez pole, hen!… Ranek cały nad książeczką Przytrzymali nas… — Pędź, kółeczko, pod pałeczką. Teraz igrać czas! Z trawek lecą jasne rosy. Z lipy… Czytaj dalej →

Złotą swą pszczołę wypuścił Pan…

…Złotą swą pszczołę wypuścił PanW zaranie świata.Z kwiatu na kwiat, z łanu na łan,Odtąd przelata… I pije rozkosz, i pije ból,I trwa jej praca,Aż nasycony, z oblotu pólDuch się powraca. I w złotych kroplach wysącza miódNa pokolenia,I pije słodycz wieczystą… Czytaj dalej →

A kiedy sercu…

A kiedy sercu słońca nie staje,Co kwiaty życia barwi ogniście,Darmo się kwiecą łąki i gaje,Ono przez marzeń przesmętnych krajeIdzie, rwąc liście. I gdy się innym róża rumieni,I lilia śnieżna dzwoni srebrzyście,Ono odchodzi w krainę cieniZ skargą tak cichą, jak gdy… Czytaj dalej →