Nagrobek dwiema braciej
Tu Jadam i Mikołaj, dwa bracia rodzeni Czerni, w jednymże grobie leżą położeni. Ten na wojnie gardło dał, ów zginął w pokoju: Nie masz przymierza z śmiercią, zawżdy my z nią w boju.
Tu Jadam i Mikołaj, dwa bracia rodzeni Czerni, w jednymże grobie leżą położeni. Ten na wojnie gardło dał, ów zginął w pokoju: Nie masz przymierza z śmiercią, zawżdy my z nią w boju.
O Pelopie ten głos był, że go ociec srogi Uwarzył i dał na stół, gdy częstował bogi. I zjedli mu tam byli miedzy sobą ramię, Czego, kiedy zaś ożył, miał widome znamię. Ale Pindarus nie chce zwać obżercą boga, Bo… Czytaj dalej
Pod nogami oglądasz Boota jasnegoPannę, która kłos trzyma zboża dostałego.Któregokolwiek ojca córką chcesz być zwanaBo rózne ludzkie głosy, o Panno wybrana!Pojźrzy okiem łaskawym ku tej niskiej ziemiA dopuść się mianować rymy niegodnemi!Póki płynął chwalebny on pierwszy wiek złoty,A ludzie przestrzegali… Czytaj dalej
Wszytkich skarbów na świecie i wszytkiego złotaGodna by, zacna pani, twa dobroć i cnota.Lecz w to Bóg umiał trafić i porządne nieba,Czego ja nie mam, tego i tobie nie trzeba.Tej miary, tego kresu twe szczęście dochodzi,Że nie wiem, jeśli prosić… Czytaj dalej
Bógżeć zapłać, Jędrzeju, żeś mię dziś upoił, Boś we mnie niepotrzebne troski upokoił, Które mi serce gryzły, jako to być musi, Gdy człowieka niewdzięczność opętana dusi. Wiem dobrze, że niedługo ze mną tej rozkoszy, Bo to wszytko po chwili trzeźwia… Czytaj dalej
Wiesz, coś mi winien; miejże się do taszki, Bo cię wnet włożę, Jóstcie, między fraszki!
Jako Lais źwierciadło Pafijej oddała, Kiedy prze lata pierwszej gładkości stradała, Tak Jan tobie, Montanie, słojki twe oddawa, Bo co mu po nich, kiedy piżma w nich nie zstawa?
Próżno przeć: upiłem się; winem czy-li rymy? Jesli winem, subtelne tego wina dymy. Wiesz, co mi się teraz zda, Wacławie cnotliwy? Zda mi się, że maluję swój obraz właściwy, Który między biskupy zawieszę zacnymi, Nie wsiami światu znaczny, ale rymy… Czytaj dalej
Fraszki, za wszeteczne was ludzie poczytają I dlatego was pewnie uwałaszyć mają. A tak ja upominam: Nie mówcie plugawie, Byście potym nie były z wałachy na trawie; Ale mówcie przykładem mego Mikołajca: „Co to niesiesz” – „Gospodze, z odpuszczeniem: jajca”.
Co usty mówisz, byś w sercu myśliła, Barzo byś mię tym, pani, zniewoliła; Ale kidy mię swym miłym mianujesz, Podobno dawnym zwyczajom folgujesz.