Z pokładu „Marguerity” wypływającej dziś do New-York

I Cokolwiek słońca w żaglach się prześwieca, Omuska maszty lub na fale spryska; Mgły nikną niby zasłona kobieca, Obłoki widać za nią jak zwaliska!… II „Czemu zwaliska? i czemu zasłona? „Czemu niewieścia…?” – krytyk niech już pyta I niech oskarża… Czytaj dalej →

Litość

Gdy płyną łzy, Chustką je ocierają;Gdy krew płynie, z gąbkami pospieszają;Ale gdy duch wycieka przed uciskiem,Nie nadbiegną pierwej z ręką szczerą,Aż Bóg otrze sam piorunów błyskiem:– Wtenczas dopiero!…

Pierścień Wielkiej Damy – Akt III – Scena Trzecia

HRABINAwchodząc Fanty zbierać! bo dawno już grają…Mak-Yks, pośpiesz rozerwać się z dziećmi!… Kiedy Mak-Yks wychodzi, od werandy zbliżają się goście. Otóż główna rzecz zaspokojona!Jedne koło pląsa na werandzie,Drugie krąży w salonie – – i dosyć. Do gości Niespokojna byłam o… Czytaj dalej →

Quidam – Rozdział IX

IX Gdy Pretor z konia zsiadł, już przedtem nieco Po obu stronach perystylu stały Gwardie w lamparcich skórach i co świecą Łuskami; od tych wprost na polot strzały Szeroko widzisz schody, gdzie trybuna I złoty posąg cezarski, świecący, Jak w… Czytaj dalej →

Quidam – Rozdział XXV

XXV Jak przez czasowe gdy kto wieczne słyszy I folgę daje obecności gwarnej, Bacząc, czy odgadł, gdzie jest? – bacząc w ciszy, Której treść wielka, lubo pozór marny – I próżen rzeczy znikomych kwapienia Próbuje tylko, ile mu jest dano… Czytaj dalej →

Ad leones

To nie był wcale ani mało obiecujący talent, ani mało dotrzymać mogąca organizacja,, ów rudobrody rzeźbiarz, który o godzinie zamknięcia prac chadzał prawie co wieczór do Caffé-Greco z wielką swoją charcicą kirgiskiego pochodzenia. Sam wybór zwierzęcia, które jednało wdzięk i… Czytaj dalej →

Bezimienni

1 Teleskopowa, oj! kometo. Przelatująca w dzień słoneczny, Gmin cię nie witał niestateczny, Astronom ledwo z baszt, lunetą! – Ty, na padół nie trzęsiesz złotem Ni groźbami – cóż ludziom po tem? – 2 Ciche zasługi są tak samo, Bez… Czytaj dalej →

Do Józefa Bohdana Zaleskiego

W RZYMIE 1847-o 1 Dobrze tęczy się zielenić, Błękitnawić i czerwienić, Tej Wielmożnej Pani!… Ale chmurki oddalone By jagnięta pogubione, Te — kto chce, to gani. 2 Ej — i z lutnią złoto-runą, Złoto-ustą, siedmiostruną Nieba obiec sklepy Lżej —… Czytaj dalej →

Dobra wola

— Przepraszam państwo, lecz przyszła wiadomość, Że się Uranus wstrząsa… * — Mniejsza o to — Co tam po niebie gdzieś patrzysz Jegomość, To astronomów rzecz, niech sobie plotą… * — Przepraszam państwo — ale panna Klara Na pannę Różę… Czytaj dalej →