Komar, niewielkie licho

Komar, niewielkie licho, lecz bardzo czupurne, Wyciągnąwszy nożęta i skrzydła poczwórne, I żądełko krwi chciwe, latał ponad śpiącym I „Krwi, krwi, krwi, [krwi]!” — wołał głosem bzykającym. „Drżyj, człowieku, wybiła ostatnia godzina, Jestem Marat owadów, lotna gilotyna”. Az przebudził się… Czytaj dalej →

Świtezianka

Jakiż to chłopiec piękny i młody?Jaka to obok dziewica?Brzegami sinej Świtezi wodyIdą przy świetle księżyca. Ona mu z kosza daje maliny,A on jej kwiatki do wianka;Pewnie kochankiem jest tej dziewczyny,Pewnie to jego kochanka. Każdą noc prawie, o jednej porze,Pod tym… Czytaj dalej →

Cisza morska

Na wysokości Tarkankut. Już wstążkę pawilonu wiatr zaledwie muśnie, Cichymi gra piersiami rozjaśniona woda; Jak marząca o szczęściu narzeczona młoda Zbudzi się, aby westchnąć, i wnet znowu uśnie. Żagle, na kształt chorągwi gdy wojnę skończono, Drzemią na masztach nagich; okręt… Czytaj dalej →

Ajudah

Lubię poglądać wsparty na Judahu skale, Jak spienione bałwany to w czarne szeregi Ścisnąwszy się buchają, to jak srebrne śniegi W milijonowych tęczach kołują wspaniale. Trącą się o mieliznę, rozbiją na fale, Jak wojsko wielorybów zalegając brzegi, Zdobędą ląd w… Czytaj dalej →

Dobranoc

Dobranoc! już dziś więcej nie będziem bawili, Niech snu anioł modrymi skrzydły cię otoczy; Dobranoc! niech odpoczną po łzach twoje oczy; Dobranoc! niech się serce pokojem zasili. Dobranoc! z każdej ze mną przemówionej chwili Niech zostanie dźwięk jakiś cichy i… Czytaj dalej →

Pan Tadeusz – Księga czwarta – Dyplomatyka i łowy

Zjawisko w papilotach budzi Tadeusza – Za późne postrzeżenie omyłki – Karczma – Emisariusz – Zręczne użycie tabakiery zwraca dyskusję na właściwą drogę – Matecznik – Niedźwiedź- Niebezpieczeństwo Tadeusza i Hrabiego – Trzy strzały – Spór Sagalasówki z Sanguszkówką, rozstrzygniony… Czytaj dalej →

Konrad Wallenrod – Rozdział VI

POŻEGNANIE Zimowy ranek – wichrzy się i śnieży;Wallenrod leci śród wichrów i śniegów,Zaledwie stanął u jeziora brzegów,Woła i mieczem bije w ściany wieży.„Aldono – woła – żyjemy, Aldono!Twój miły wraca, wypełnione śluby,Oni zginęli, wszystko wypełniono”. Pustelnica„Alf? to głos jego? –… Czytaj dalej →

Moja pieszczotka

Moja pieszczotka, gdy w wesołej chwili Pocznie szczebiotać i kwilić, i gruchać, Tak mile grucha, szczebioce i kwili, Że nie chcąc słówka żadnego postradać Nie śmiem przerywać, nie śmiem, nie śmiem odpowiadać I tylko chciałbym słuchać, słuchać, słuchać. Lecz mowy… Czytaj dalej →

Świteź

Ktokolwiek będziesz w nowogródzkiej stronie,Do Płużyn ciemnego boruWjechawszy, pomnij zatrzymać twe konie,Byś się przypatrzył jezioru. Świteź tam jasne rozprzestrzenia łona,W wielkiego kształcie obwodu,Gęstą po bokach puszczą oczernionaA gładka jak szyba lodu. Jeżeli nocną przybliżysz się dobąI zwrócisz ku wodom lice,Gwiazdy… Czytaj dalej →