Prace, ściągi, wypracowania, liceum, gimnazjum
Cytat: Z koniecznością nawet bogowie nie walczą. Simonides
Nawigacja

Strona Główna Strona Główna
Reklama Ćwiczenia z matematyki
Reklama Reklama
Reklama Tanie telefony GSM!
Szukaj Szukaj
Prace Prace
Linki Linki
Plagiat Plagiat
Biblioteka Biblioteka
Cytaty Cytaty
Maksymy Maksymy
Przysłowia Przysłowia
Odmiany słów Odmiany słów
Popularne błędy językowe Popularne błędy
Prasówki, krótkie informacje na WOS Prasówki WOS
Dodaj prace Dodaj prace
Hosting zdjęć Hosting zdjęć
Darmowe aliasy www.ofu.pl Aliasy bez reklam
Kontakt reklama Kontakt reklamowy

Słowniki

Słownik angielsko - polski i polsko - angielski Słownik, tłumacz
Słownik angielsko - polski i polsko - angielski Słownik en-pl
Słownik niemiecko - polski i polsko - niemiecki Słownik de-pl

Język polski

Dodaj prac Antyk i Biblia
Średniowiecze Średniowiecze
Renesans Renesans
Barok Barok
Oświecenie Oświecenie
Romantyzm Romantyzm
Pozytywizm Pozytywizm
Młoda Polska Młoda Polska
Młoda Polska XX lecie
Współczesność Współczesność
Język polski - inne Język polski - inne
Matura Matura

Inne Języki

Język angielski Język angielski
Popularne zwroty w języku angielskim Język angielski - idiomy
Język angielski Język niemiecki

Inne przedmioty

Architektura Architektura
Architektura Biologia
Budownictwo Budownictwo
Chemia Chemia
Ekonomia Ekonomia
Filozofia Filozofia
Finanse Finanse
Fizyka Fizyka
Geografia Geografia
Historia Historia
Informatyka Informatyka
Integracja europejska Integracja europejska
Marketing Marketing
Matematyka Matematyka
Mechanika Mechanika
P.O P.O
Pedagogika Pedagogika
Prawo Prawo
Psychologia Psychologia
Rachunkowość Rachunkowość
Socjologia Socjologia

Mapa prac Mapa prac

Zobacz
Ostatnie prace
Życie we francuskim ...
Przemiana Marka Wini...
Lektura "Antygona" -...
Szkółka niedzielna -...
Czy życie na Ziemi j...
"Pan Wołodyjowski" H...
List do Ojca Święteg...
Jak wyobrażam sobie ...
Podaj przykłady komi...
Stajesz się odpowied...
Plan wydarzeń lektur...
Charakterystyka poró...
Porównaj "Bogurodzic...
Moje spotkanie z Duchem

Nowość!
Cyprian Kamil Norwid - Do Bronisława Z.
Maleńkich dwoje dzieci pod ubogiej chaty progami
Zabawiało się wzajem złamkami rozbitej szyby,
Szyby, której rozłam stanowił epokę na wsi,
Gdzie rzadki chadza szklarz, a grad pamiętnym bywa,
Potratowane zostawując łany i gałęzie drzew...
Mędrzec patrzył na dzieci i radość ich z tęcz rzucanych szkłem
I oto narodziła się soczewka, a myśl zawróciła teleskopem
W słońc miliardy i w światów szlak przez Drogę Mleczną!

Tak -- ze Świętego Kaźmierza murów po-zastołecznej krasy --
Pytam Cię: nie, "czy weneckie znasz zapusty?",
Lecz -- czy Przełożonej Zakonu Sióstr święto-imienne
Znasz, o! Rodaku, pośród mnogich hucznego Paryża ciekawości?
Michelet stary, którego młodzieńcze czarne oczy
Przy jak śnieg białej grzywie włosa stoją mi jeszcze w pamięci,
Mówił mi był: że "sztuki przyszłość polega na tym,
By wyrazić dobroć..." -- piękność bowiem i świętość
Częstotliwiej zachwycał niejeden dostojny mistrz.

Wallenroda Autor w Rzymie (pomnę to, jak dziś),
Gdy o sztuce raz ze mną mówił (-- mistrz w teoriach skąpy,
Przenoszący nad one tworstwo nieśmiertelnego geniuszu),
Rzekł: "Nie patrzy dziś sztukmistrz albo wejrzenia k'temu nie ma,
By uważył postać i lica córki zakonnej,
Gdy przyjąwszy Sakrament od ołtarza stopni odchodzi --
Źródliska są tam!..." --Dziadów Autor, pomnę, jak to mówił ze mną.

"Co piszę?" -- mnie pytałeś -- oto list ten piszę do Ciebie --
Zaś nie powiedz, iż drobną szlę Ci dań -- tylko poezję!
Tę, która bez złota uboga jest -- lecz złoto bez niej,
Powiadam Ci, zaprawdę, jest nędzą-nędz...
Zniknie i przepełźnie obfitość rozmaita,
Skarby i siły przewieją -- ogóły całe zadrżą,
Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie,
Dwie tylko: poezja i dobroć... i więcej nic...
Umiejętność nawet bez dwóch onych zblednieje w papier,
Tak niebłahą są dwójcą te siostry dwie!...

Ty myśliłbyś, że z Paryża teraz do Ciebie piszę
Tą przepłynionego Sekwaną, która co noc
Samobójstwo lub zbrodnię falami swymi
W płachty chłodne otula przy drżącym blasku gazu.

Patrz -- oto tam i owdzie mało okaźne mury;
Wnijdź -- ma się pod wieczór, mniemałbyś może,
Iż na Malcie w zakonu gdzieś rycerskiego ostatku
Zatułałeś się... tu, tam -- uchylone Ci drzwi okażą
Rdzawę na murze szablę albo groźny i smętny profil:
O mało nie stuletni owdzie mąż w konfederatce, jak cień
Nie dołamanej chorągwi przy narodowym pogrzebie,
Przeszedł mimo i zagasł w długim jak nicość korytarzu -- --
Czujesz dzieje, jak idą, niby stary na wieży zé gar,
Nie pytający się o miasto, któremu z chmur bije godziny.
Wiek tu który? który rok? niedola która?
Tacyt stary mógłby z mężami tymi rozmawiać,
Nauczając się, jak nauczać niefortunnych rzeczy morału.

Patrz! -- oto i gdzieniegdzie, tam i sam,
Ożałobione, blisko od dwóch tysięcy lat,
Kochanki Tego, który był umarł na Golgocie,
Przechadzają, dla Jego wspomnień dobrze czyniąc.
Nagłowia ich białe w powietrzu drżą za krokiem
Prowadzonym oblubieństwem obowiązku.

Dziś, że święto imienne głównej w zakonie matrony,
Kilkadziesiąt panienek w tyleż zakwita uśmiechów.
Ruch niezwykły dostrzegasz -- kury nawet i kogut
Oglądają się w słońcu skąpo błyszczącym na murze;
Nieleniwo pies kroczy z ciężkiego spuszczon łańcucha.
Świat coś czuje. -- Opodal jest wielkie miasto Paryż,
Za bogactwy goniące we dwa miliony śmiertelnych,
Tu -- dialog -- a rzekłbyś, że z czasu Tyrso da Molina.
Już poczyna się wieczór -- panna przebrana z wąsami,
Kreślonymi widocznie niemęską ręką, ta znowu
Jak Żyd, z brodą, niezgrabność kłamie umiejętnym krokiem,
Aniołowie w intrygę dramy bez ogródek wchodzą,
Jak u siebie, Cheruby, i widać, że im wygodnie
Ze skrzydłami z papieru, które chowają się potem
Na rok przyszły w Komodę... jakkolwiek panienki rosną
I ze skrzydeł, mniemałbym, wyrasta osoba słuszna.
Krakowiaki z dziewkami wielkości tej, co dwa razy
Ten papieru arkusz, taniec poczynają hoży,
Czapkami się kłoniąc i giest mając Ojczysty
Nie znajomej im ziemi... (tak, pomnę, że się bawiłem,
Z wolą matki, przedzgonną, obok złożonej chorobą...!)

Alić finał nadchodzi -- morał i próżniące się szybko kosze,
Z których wylatują pomarańcze, a te rozchwycone są rękami,
Które, objąć nie mogąc całej owocu okrągłości,
Powiększają onegoż wielkość, wytworność i cenę.

Szczęście, widzisz, mój drogi!... jest -- i Ojczyzna -- i Ludzkość,
Z pomarańcz bierz dowód... ażali Newtonowe jabłko
Prawd nie pouczyło znamienitych?... jest i potęga istna sztuki
-- Żywej wtedy, gdy bliskie umie idealnym znamienować.
Pobłażliwym to niechaj czyni Cię i dla heksametru:
"Exsul eram, requiesque mihi, non fama!!..."
Notesik
Wyszukaj utworu
Inne tego autora
Żydowie polscy Żydowie polscy
Żegnaj Żegnaj
Źródło Źródło
Święty pokój Święty pokój
Śmierć Śmierć
Zwolon - Do czytelnika Zwolon - Do czytelnika
Zwolon Zwolon
Zdrowy sąd Zdrowy sąd
Za wstęp. Ogólniki Za wstęp. Ogólniki
Z Tyrteja Z Tyrteja
Z pokładu Z pokładu "Marguerity" wypływającej dziś do New-York
Z listu do Henryka Prendowskiego Z listu do Henryka Prendowskiego
Z listu Z listu
Z Horacjusza Z Horacjusza
Z Buonarrotiego Z Buonarrotiego
Z „Milczenia” Z „Milczenia”
Z „Czarnych kwiatów” Z „Czarnych kwiatów”
Z „Białych kwiatów” Z „Białych kwiatów”
Wspomnienie -  (Norwid) Wspomnienie - (Norwid)
Wigilia Wigilia
Wielkość Wielkość
Wędrowny sztukmistrz Wędrowny sztukmistrz
Westchnienie pielgrzyma Westchnienie pielgrzyma
Wesele -  (Norwid) Wesele - (Norwid)
Wczora i ja Wczora i ja
Waga -  (Norwid) Waga - (Norwid)
W Łazienkach W Łazienkach
W Weronie -  (Norwid) W Weronie - (Norwid)
W pracowni Guyskiego W pracowni Guyskiego
W pamiętniku W pamiętniku
Copyright www.esciagi.info © 2006 - 2011 Kontakt | Regulamin korzystania z serwisu