Prace, ściągi, wypracowania, liceum, gimnazjum
Cytat: Ze śmierci objęć nikt uciec nie zdoła,/ choć cię wciągnęł...
Nawigacja

Strona Główna Strona Główna
Reklama Ćwiczenia z matematyki
Reklama Reklama
Reklama Tanie telefony GSM!
Szukaj Szukaj
Prace Prace
Linki Linki
Plagiat Plagiat
Biblioteka Biblioteka
Cytaty Cytaty
Maksymy Maksymy
Przysłowia Przysłowia
Odmiany słów Odmiany słów
Popularne błędy językowe Popularne błędy
Prasówki, krótkie informacje na WOS Prasówki WOS
Dodaj prace Dodaj prace
Hosting zdjęć Hosting zdjęć
Darmowe aliasy www.ofu.pl Aliasy bez reklam
Kontakt reklama Kontakt reklamowy

Słowniki

Słownik angielsko - polski i polsko - angielski Słownik, tłumacz
Słownik angielsko - polski i polsko - angielski Słownik en-pl
Słownik niemiecko - polski i polsko - niemiecki Słownik de-pl

Język polski

Dodaj prac Antyk i Biblia
Średniowiecze Średniowiecze
Renesans Renesans
Barok Barok
Oświecenie Oświecenie
Romantyzm Romantyzm
Pozytywizm Pozytywizm
Młoda Polska Młoda Polska
Młoda Polska XX lecie
Współczesność Współczesność
Język polski - inne Język polski - inne
Matura Matura

Inne Języki

Język angielski Język angielski
Popularne zwroty w języku angielskim Język angielski - idiomy
Język angielski Język niemiecki

Inne przedmioty

Architektura Architektura
Architektura Biologia
Budownictwo Budownictwo
Chemia Chemia
Ekonomia Ekonomia
Filozofia Filozofia
Finanse Finanse
Fizyka Fizyka
Geografia Geografia
Historia Historia
Informatyka Informatyka
Integracja europejska Integracja europejska
Marketing Marketing
Matematyka Matematyka
Mechanika Mechanika
P.O P.O
Pedagogika Pedagogika
Prawo Prawo
Psychologia Psychologia
Rachunkowość Rachunkowość
Socjologia Socjologia

Mapa prac Mapa prac

Zobacz
Ostatnie prace
Życie we francuskim ...
Przemiana Marka Wini...
Lektura "Antygona" -...
Szkółka niedzielna -...
Czy życie na Ziemi j...
"Pan Wołodyjowski" H...
List do Ojca Święteg...
Jak wyobrażam sobie ...
Podaj przykłady komi...
Stajesz się odpowied...
Plan wydarzeń lektur...
Charakterystyka poró...
Porównaj "Bogurodzic...
Moje spotkanie z Duchem

Nowość!
Sofokles - Antygona - Epeisódion I
Kreon

O Tebańczycy, nareszcie bogowie
Z burzy i wstrząśnień wyrwali to miasto,
A jam was zwołał tutaj przed innymi,
Boście wy byli podporami tronu
Za Laijosa i Edypa rządów
I po Edypa zgonie młodzieniaszkom
pewną swą radą służyliście chętnie.
Kiedy zaś oni za losu wyrokiem
Polegli obaj w bratobójezej walce,
Krwią pokalawszy braterskie prawice,
Wtedy ja władzę i tron ten objąłem,
Który mi z prawa po zmarłych przypada.
Trudno jest duszę przeniknąć człowieka,
Jego zamysly i pragnienia, zanim
On ich na szerszym nie odsłoni polu.
Ja tedy władcę, co by rządząc miastem,
Wnet się najlepszych nie imał zamysłów
I śmiało woli swej nie śmiał ujawnić,
Za najgorszego uważałbym pana.
A gdyby wyżej nad dobro publiczne
Kładł zysk przyjaciół, za nic bym go ważył.
I nie milczałbym, na Zeusa przysięgam
Wszechwidzącego, gdybym spostrzegł zgubę
Zamiast zbawienia kroczącą ku miastu.
Nigdy też wroga nie chciałbym ojczyzny
Mieć przyjacielem, o tym przeświadczony,
Że nasze szczęście w szczęściu miasta leży
I jego dobro przyjaciół ma raić.
Przez te zasady podnoszę to miasto
Ukaz ostatni na Edypa synów
Aby dzielnego w walce Eteokla,
Który w obronie poległ tego miasta,
W grobie pochować i uczcić ofiarą,
Która w kraj zmarłych za zacnymi idzie;
Brata zaś jego – Polinika mniemam –
Który to bogów i ziemię ojczystą
Naszedł z wygnania i ognia pożogą
Zamierzał zniszczyć, i swoich rodaków
Krwią się napoić, a w pęta wziąć drugich,
Wydałem rozkaz, by chować ni płakać
Nikt się nie ważył, lecz zostawił ciało
Przez psy i ptaki w polu poszarpane.
Taka ma wola, a nie ścierpię nigdy,
By źli w nagrodzie wyprzedzili prawych.
Kto za to miastu dobrze życzy,
W zgonie i w życiu dozna mej opieki.

Przodownik Chóru

Tak więc, Kreonie, raczysz rozporządzać
Ty co do wrogów i przyjaciół grodu.
A wszelka władza zaprawdę ci służy
I nad zmarłymi, i nami, co żyjem.

Kreon

A więc czuwajcie nad mymi rozkazy.

Przodownik Chóru

Poleć młodszemu straż nad tym i pieczę.

Kreon

Przecież tam stoją straże w pogotowiu.

Przodownik Chóru

Czegoż byś tedy od nas jeszcze żądał?

Kreon

Byście niesfornym stanęli oporem.

Przodownik Chóru

Głupi ten, kto by na śmierć się narażał.

Kreon

Tak, śmierć go czeka! Lecz wielu do zguby
Popchnęła żądza i zysku rachuby.

Wchodzi Strażnik

Strażnik

O najjaśniejszy, nie powiem, że w biegu
Śpiesząc ja tutaj tak się zadyszałem;
Bom ja raz po raz przystawał po drodze
I chciałem nazad zawrócić z powrotem.
A dusza tak mi mówiła,co chwila
Czemuż to, głupi, ty karku nadstawiasz?
Czemuż tak lecisz? Przecież może inny
Donieść to księciu: na cóż ty masz skomleć?
Tak sobie myśląc, śpieszyłem powolnie,
A krótka droga wraz mi się wzdłużała.
I staję, książę, przed tobą, i powiem,
Choć tak po prawdzie sam nie wiem zbyt wiele.
A zresztą tuszę, że nic mnie nie czeka;
Chyba, co w górze było mi pisane.

Kreon

Cóż więc nadmierną przejmuje cię trwogą?

Strażnik

Zacznę od siebie, żem nie zrobił tego,
Co się zdarzyło, anim widział sprawcy
Żem więc na żadną nie zarobił karę.

Kreon

Dzielnie warujesz i wałujesz sprawę;
Lecz jasne, że coś przynosisz nowego.

Strażnik

Bo to niesporo na plac ze złą wieścią.

Kreon

Lecz mów już w końcu i wynoś się potem!

Strażnik

A więc już powiem. Trupa ktoś co tylko
Pogrzebał skrycie i wyniósł się chyłkiem;
Rzucił garść ziemi i uczcił to ciało.

Kreon

Co mówisz? Któż był tak bardzo bezczelny?

Strażnik

Tego ja nie wiem, bo żadnego znaku
Topora ani motyki nie było.
Ziemia wokoło była gładka, zwarta,
Ani w niej stopy, niż żadnej kolei,
Lecz, krótko mówiąc, sprawca znikł bez śladu.
Skoro też jeden ze straży rzecz wskazał,
Zaraz nam w myśli, że w tym jakieś licho.
Trup znikł, a leżał nie pod grubą zaspą,
Lecz przyprószony, jak czynią, co winy
Się wobec zmarłych strachają; i zwierza
Lub psów szarpiących trupy ani śladu.
Więc zaczął jeden wyrzekać na drugich,
Jeden drugiego winować, i było
Blisko już bójki, bo któż by ich zgodził?
W każdym ze straży wietrzyliśmy sprawcę,
Lecz tak na oślep, bo nikt się nie przyznał.
I my gotowi i żary brać w ręce,
I w ogień skoczyć, i przysiąc na bogów,
Że nie my winni ani byli w spółce
Z tym, co obmyślił tę rzecz i wykonał.
Więc koniec końcem, gdy dalej tak nie szło,
Jeden rzekł słowo, które wszystkim oczy
Zaryło w ziemię; bośmy nie wiedzieli,
Co na to odrzec, a strach nas zdjął wielki,
Co z tego będzie. Rzekł więc na ten sposób,
Że tobie wszystko to donieść należy.
Los kazał zażyć tej przyjemnej służby.
Więc po niewoli sobie i wam staję,
Bo nikt nie lubi złych nowin zwiastuna.

Przodownik Chóru

O panie, mnie już od dawna się roi,
Że się bez bogów przy tym nie obeszło.

Kreon

Milcz, jeśli nie chcesz wzbudzić mego gniewu
I prócz starości ukazać głupoty!
Bo brednie pleciesz, mówiąc, że bogowie
O tego trupa na ziemi się troszczą.
Czyżby z szacunku, jako dobroczyńcę,
Jego pogrzeb–li, jego, co tu wtargnął,
Aby świątynie i ofiarne dary
Zburzyć, spustoszyć ich ziemię i prawa?
Czyż według ciebie bóstwa czczą zbrodniarzy?
O nie, przenigdy! Lecz tego tu miasta
Ludzie już dawno, przeciw mnie szemrając,
Głową wstrząsali i jarzmem ukrycie
Przeciw mym rządom i mojej osobie.
Wiem ja to dobrze, że za ich pieniądze
Straże się tego dopuściły czynu.
Bo nie ma gorszej dla ludzi potęgi,
Jak pieniądz: on to i miasta rozburza,
On to wypiera ze zagród i domu,
On prawe dusze krzywi i popycha
Do szpetnych kroków i nieprawych czynów.
I drogowskazem we wszelkiej sromocie.
A ci, co czyn ten za pieniądz spełnili,
Dopięli swego: spadną na nich kaźnie.
Bo jako Zeusa czczę i hołd mu składam,
– Miarkuj to dobrze, a klnę się przysięgą –
Tak jeśli zaraz schwytanego sprawcy
Nie dostawicie przed moje oblicze,
To jednej śmierci nie będzie wam dosyć,
Lecz wprzódy wisząc będziecie zeznawać,
Byście w przyszłości wiedzieli, skąd grabić
I ciągnąć zyski, i mieli naukę,
Że nie na wszelki zysk godzić należy.
Bo to jest pewne, że brudne dorobki
Częściej do zguby prowadzą niż szczęścia.

Strażnik

Wolnoż mi mówić? Czy pójść mam w milczeniu?

Kreon

Czyż nie wiesz jeszcze, jak głos twój mi wstrętny?

Strażnik

Uszy ci rani czy też duszę twoją?

Kreon

Cóż to? Chcesz badać, skąd idą me gniewy?

Strażnik

Sprawca ci duszę, a ja uszy trapię.

Kreon

Cóż to za urwis z niego jest wierutny!

Strażnik

A przecież nie ja czyn ten popełniłem.

Kreon

Ty! – swoją duszą frymarcząc w dodatku.

Strażnik

O nie!
Próżne to myśli, próżniejsze domysły.

Kreon

Zmyślne twe słowa, lecz jeżeli winnych
Mi nie stawicie, to wnet wam zaświta,
Że brudne zyski sprowadzają kaźnie.

Strażnik

O, niech go ujmą, owszem, lecz cokolwiek
Teraz się stanie za dopustem losu,
Ty mnie już tutaj nie zobaczysz więcej;
Bo już i teraz dziękuję ja bogom,
Żem wbrew nadziei stąd wyszedł bez szwanku.

Odchodzi. Kreon wchodzi do pałacu
Notesik
Wyszukaj utworu
Inne tego autora
Król Edyp - Prolog Król Edyp - Prolog
Król Edyp - Parodos Król Edyp - Parodos
Król Edyp - Exodos Król Edyp - Exodos
Król Edyp - Epeisodion IV Król Edyp - Epeisodion IV
Król Edyp - Epeisodion III Król Edyp - Epeisodion III
Król Edyp - Epeisodion II Król Edyp - Epeisodion II
Król Edyp - Epeisodion I Król Edyp - Epeisodion I
Antygona - Stásimon V Antygona - Stásimon V
Antygona - Stásimon IV Antygona - Stásimon IV
Antygona - Stásimon III Antygona - Stásimon III
Antygona - Stásimon II Antygona - Stásimon II
Antygona - Stásimon I Antygona - Stásimon I
Antygona - Osoby Antygona - Osoby
Antygona - Éxodos Antygona - Éxodos
Antygona - Epeisódion V Antygona - Epeisódion V
Antygona - Epeisódion IV Antygona - Epeisódion IV
Antygona - Epeisódion III Antygona - Epeisódion III
Antygona - Epeisódion II Antygona - Epeisódion II
Antygona - Epeisódion I Antygona - Epeisódion I
Copyright www.esciagi.info © 2006 - 2011 Kontakt | Regulamin korzystania z serwisu